Aktualności
Życie akademickie
28 Lutego
Opublikowano: 2026-02-28

Chcą zmian w stypendiach dla wybitnych młodych naukowców

Roczna karencja dla tych, którzy nie znaleźli się wśród 50% najlepszych w danym roku, odpowiednia reprezentacja każdej z dyscyplin naukowych wśród ekspertów oraz obowiązek wskazania uzasadnienia dla podniesienia, ponad standardową, punktacji za poszczególne osiągnięcia – to część rekomendacji Akademii Młodych Uczonych PAN dotyczących zasad i trybu przyznawania stypendiów dla wybitnych młodych naukowców.

Pod koniec grudnia zamknięto nabór do konkursu o ministerialne stypendia dla wybitnych młodych naukowców. Przeznaczone są dla naukowców wykazujących się znaczącymi osiągnięciami w działalności naukowej. Młody naukowiec to osoba prowadząca działalność naukową, która:

  • jest doktorantem lub nauczycielem akademickim – i nie posiada stopnia doktora albo
  • przygotowuje rozprawę doktorską w trybie eksternistycznym i nie posiada stopnia doktora – jeżeli od dnia wyznaczenia promotora lub promotorów albo promotora i promotora pomocniczego nie upłynęło więcej niż 4 lata, albo
  • posiada stopień doktora, od uzyskania którego nie upłynęło 7 lat, i jest zatrudniona w uczelni, federacji podmiotów systemu szkolnictwa wyższego i nauki, Polskiej Akademii Nauk, instytucie naukowym PAN, instytucie badawczym, międzynarodowym instytucie naukowym, Centrum Łukasiewicz, instytucie działającym w ramach Sieci Badawczej Łukasiewicz, Centrum Medycznym Kształcenia Podyplomowego, Polskiej Akademii Umiejętności lub innym podmiocie prowadzącym głównie działalność naukową w sposób samodzielny i ciągły.

Maksymalna wysokość comiesięcznego wsparcia wynosi 5390 zł (przez 3 lata). Minister może przyznać maksymalnie 230 stypendiów dla młodych naukowców, z tego co najmniej 30 dla doktorantów. Do tej pory odbyło się już 21 naborów. Sposób i tryb przyznawania stypendiów od dawna budzi emocje w środowisku młodych badaczy. Kwestię tę poruszali na naszych łamach m.in. dr Stanisław Krawczyk z Uniwersytetu Wrocławskiego, dr Elżbieta Wątor z Małopolskiego Centrum Biotechnologii UJ czy dr hab. Sławomir Wacewicz z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.

Kilka dni temu Akademia Młodych Uczonych PAN przedstawiła rekomendacje, które miałyby poprawić sposób wyłaniania laureatów oraz funkcjonowanie tego programu stypendialnego. Przede wszystkim wskazano na potrzebę wyraźnego uregulowania kryteriów powołania Zespołu Ekspertów. Chodzi o zapewnienie wystarczająco licznej reprezentacji każdej z dyscyplin naukowych, w których można ubiegać się o przyznanie stypendium. Zdaniem AMU PAN w skład zespołu powinien wchodzić co najmniej jeden reprezentant każdej dyscypliny, w ramach której złożono wnioski.

Brak reprezentatywności oznacza bowiem – uwzględniając to, że recenzenci są często zobowiązani do oceny w krótkim czasie nawet kilkudziesięciu wniosków – iż tematyka wniosków niekiedy wykracza poza kompetencje pojedynczego eksperta – czytamy w stanowisku.

Dodano, że eksperci powinni spełniać minimalne wymagania odpowiadające recenzentom w postępowaniach habilitacyjnych, a zatem posiadać co najmniej stopień doktora habilitowanego oraz aktualny dorobek naukowy lub artystyczny i uznaną renomę, w tym międzynarodową. W przeciwnym razie, zaznaczają młodzi naukowcy, osłabia to zaufanie do wyników oceny merytorycznej.

W kwestii tej ostatniej AMU PAN sugeruje wprowadzenie mechanizmów gwarantujących większą transparentność samego procesu opiniowania wniosków. Dlatego gremium to postuluje nałożenie na ekspertów obowiązku wskazania zwięzłego uzasadnienia dla podniesienia, ponad standardową, punktacji za poszczególne osiągnięcia. Akademia chciałaby także zmniejszyć liczbę słabych wniosków, które poddawane są ocenie eksperckiej. W tym celu proponuje rozwiązania znane z innych konkursów grantowych, tj. objęcie roczną karencją naukowców, których wnioski nie znalazły się wśród 50% najlepszych w danym roku i wprowadzenie wymogu wskazania przez wnioskodawcę, czy aplikował on w poprzednich konkursach i z jakiego powodu nie uzyskał finansowania. Zdaniem AMU PAN, powinno to przyczynić się do podwyższenia poziomu składanych wniosków i zmniejszenia obciążenia ekspertów, którzy będą mogli skoncentrować się na bardziej pogłębionej ocenie jakościowej.

Inny postulat dotyczy zauważalnej w ostatnich latach dysproporcji między poszczególnymi dyscyplinami w liczbie przyznanych stypendiów.

W związku z tym uzasadnione jest określenie kryteriów, którymi mają kierować się eksperci, rekomendując liczbę stypendiów przyznawanych w poszczególnych dziedzinach. Poza kryteriami merytorycznymi wynikającymi z oceny poszczególnych wniosków przez Zespół Ekspercki uwzględnieniu powinna podlegać również liczba wniosków przedstawionych w poszczególnych dyscyplinach w danym roku oraz liczba osób deklarujących przynależność do danej dyscypliny w całym systemie nauki – rekomenduje Akademia Młodych Uczonych PAN.

Chce także, by minister – który przy przyznawaniu stypendiów nie jest związany rekomendacją Zespołu Ekspertów – musiał w trybie jawnym uzasadniać przypadki odmowy mimo pozytywnej rekomendacji.

Autorzy pisma wskazują także na konieczność waloryzacji kwoty stypendium. Obecna – maksymalnie 5390 zł miesięcznie – pozostaje niezmieniona od 2019 roku. To około 57% wynagrodzenia profesora (początkowo było 84%). Postulują zatem, by na stałe powiązać ze sobą obie te wartości, a za punkt wyjścia obrać wynagrodzenie minimalne profesora uczelni określone obecnie jako 83% wynagrodzenia profesora.

Młodzi naukowcy z PAN podnoszą także problem pobierania stypendiów przez osoby, które pozostają wyłącznie formalnie związane z krajowymi uczelniami. W tym zakresie domagają się, aby beneficjenci przez co najmniej 50% czasu pobierania stypendium przebywały w Polsce i pozostawały w dyspozycji podmiotu wypłacającego stypendium (z wyłączeniem wyjazdów i staży naukowych w zagranicznych jednostkach naukowych).

Na koniec zwrócono uwagę, że doktoranci nie są traktowani tak samo jak pozostali młodzi naukowcy, bo dla nich ministerialne rozporządzenie określa minimalną liczbę stypendiów, niezależnie od ich faktycznego miejsca na liście rankingowej.

W ocenie AMU uzasadnione jest wprowadzenie osobnych stypendiów dla doktorantów lub zróżnicowanie obecnego stypendium w taki sposób, aby stypendia dla doktorantów mogły być wypłacane przez krótszy okres czasu większej niż obecnie liczbie osób, a otrzymanie takiego stypendium nie blokowało możliwości ubiegania się o stypendium dla wybitnych młodych naukowców po zakończeniu studiów doktoranckich. Stanowiłoby to reakcję na występujące obecnie przypadki, w których po zakończeniu studiów doktoranckich stypendyści decydują się na rozwój kariery poza system nauki i szkolnictwa wyższego, a ich związek z tym system ogranicza się do dalszego pobierania stypendium – wskazano w rekomendacjach.

W ostatniej edycji konkursu stypendia otrzymało 228 osób, w tym 34 doktorantów, reprezentujących łącznie 53 dyscypliny naukowe i artystyczne. W sumie Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego wyasygnowało na ten cel ponad 44 mln złotych.

MK

Rekomendacje AMU PAN

Dyskusja (49 komentarzy)
  • ~Mi 22.06.2026 11:06

    Rok temu nie otrzymałem stypendium, ponieważ w mojej dyscyplinie limit miejsc został zmniejszony do trzech, aby zwiększyć pulę dla innych, uznanych za bardziej „zasługujące” dyscypliny. Trudno nie dostrzec, jak bardzo „motywujące” jest obserwowanie sytuacji, w której osoba z siódmego miejsca w jednej dyscyplinie zostaje uznana za bardziej perspektywiczną niż osoba z czwartego miejsca w innej. Jednym przyznaje się wsparcie, innym pozostaje rola widza, który ma z uznaniem obserwować sukcesy pozostałych.

    Szczególnie budujące jest to w kontekście beneficjentów systemu – doktorantów z dorobkiem ograniczającym się do kilku publikacji w krajowych czasopismach czy „wybitnych” młodych doktorów, których aktywność naukowa podczas seminariów i konferencji zdaje się zależeć od obecności komputera i dostępu do ChatGPT.

    Być może jednak nie o dorobek naukowy chodzi dziś przede wszystkim. Współczesna nauka coraz częściej premiuje umiejętność autopromocji, aktywność w mediach społecznościowych, odpowiednie opakowanie własnych osiągnięć oraz skuteczne budowanie sieci kontaktów. Gdy do tego doda się masowe wysyłanie zaproszeń do grona profesorów, sukces wydaje się niemal gwarantowany.

    Polska nauka w pigułce.

  • ~M 03.03.2026 22:49

    To stypendium promuje patologię polskiej nauki w zakresie nauk podstawowych (nie wiem jak innych). By mieć bardzo dobre artykuły po 5 latach doktoratu (czyli publikacja po 6), to nie da się mieć 1-3 autorskich prac. Mam pracę po 10-13 autorów, bo to prace międzynarodowe. Nie mam nawet szans w konkursie.

    Wyjechałam na Erasmusa na staż, byłam w obcym kraju pół roku robiłam badania, poznałam nowe techniki, za bardzo niskie stypendium, dokładałam grubą kasę by utrzymać dwa mieszkania i ?? Taki wyjazd nie daje punktów! Okazuje się, że Zrobiłam to niemal wolontaricko, po prostu w imię nauk.

    Zdobyłam finansowanie na udział w konferencji (to konkurs na travel grant, wybierają najlepsze zgłoszenia z całego świata ). Reprezentowałem Polskę na innym kontynencie i co? To także nie daje punktów…

    Nie miałam grantu Preludium, bo…. Nie miałabym nawet czasu, to byłam zaangażowana w 2 inne granty NCBiR i NCN, bo wygrałam konkursy na stypendium… czyli byłam zaangażowana w łącznie 3 różne projekty. to nieważne. Tak jakbym nie robiła nic. Zero punktów.

    Wiem, że reguły są znane, ale jeśli piszemy o zmianach to podaję realne przykłady. Teraz chyba robiłam więcej by namówić promotora na publikacje w MDPI i nie wiem czy jechałabym na staż kosztem rodzinnego budżetu skoro to takie nic dla Ministra.

    • ~pasia k 06.03.2026 08:22

      W medycynie standardem jest piec 1-autorskich prac w JCMie z MDPI, który ma IF 2 z hakiem (wiec jak na MDPI to bez szalu), a ma 140 pktow.

      Samo pismo jest rzetelne, ale to poziom Q2...

    • ~Alek Rachwald 05.03.2026 14:22

      Nie bardzo rozumiem pojęcie "praca autorska". Czy to coś popularnego w humanistyce?

      • ~Do A.R 06.03.2026 13:07

        Współautorskich*

    • ~Młody pracownik naukowy 04.03.2026 19:35

      Jest poprostu trudno opracować system doskonały oceniający osiągniecia zwłaszcza w różnych dziedzinach. Nie da się zaaplikować o wszystkie dostępne "aktywności", gdyż ich realizacja byłaby niemożliwa do wykonania. A Preludium nie wpływa wcale na uzyskiwanie kolejnych grantów. Czasami moźe być za to problematyczne w realizacji, bo to projekt 1 osobowy i ma 1 wykonawce i kierownika, ktory jednocześnie pisze doktorat czesto na inny temat. Czasami może bardziej przeszkadzać niż pomagać. A w niektórych dziedzinach gdzie badania są bardzo kosztowne trzeba dodatkowych środkow aby uzupełnić badania o nowe dane aby publikacja z tego powstała na dobrym poziomie.

    • ~ks 04.03.2026 09:54

      Proszę się nie zniechęcać. Preludium nie jest przepustką do świata dobrych badań. Tylko nieliczni kierownicy Preludium w dalszej karierze mają imponujące osiągnięcia. To zależy od talentu i umiejętności, a nie od doktoranckiego grantu. Dzisiaj zresztą są lepsze możliwości rozwoju dla młodych, a kiedyś nie było nic poza Preludium. Szkoda, że MNiSW tego nie docenia. Wiedza zdobyta za granicą zostanie z Panią na zawsze. Na staże wyjeżdżają albo osoby, których w razie czego wesprą rodzice, albo pasjonaci podejmujący ryzyko. To są różne światy. Tylko ten pomysł rocznej karencji mógłby Pani zaszkodzić.

      Patologia, kombinowanie...tak. Więcej punktów uzyska doktor z kilkoma publikacjami w polskich czasopismach czy książką wydaną na wydziale od doktora z artykułem w Q1, który ma rzeczywisty wpływ na naukę.

      • ~M 04.03.2026 13:24

        Dziękuję. Oczywiście jeszcze się nie poddaję, ale najbliższa szansa (przy dobrych wiatrach) na stypendium za jakieś 4 lata, bo od kolejnego roku będę już w kategorii osób z dr (czyli świeżak kontra doświadczeni naukowcy).

        Przepraszam za literówki. Byłam zmęczona, a jednocześnie wzburzona tematem i nie zauważyłam.
        Pozdrawiam

        • ~za 3x sie udalo 06.03.2026 08:22

          W większości dyscyplin łatwiej dla dr niż doktoranta.

  • ~DD 03.03.2026 12:23

    Jestem nieco zaskoczony tym, że tak poważane gremium jak AMU przygotowując rekomendacje w tym zakresie nie zwróciło uwagi na poważne słabości kryteriów przyznawania tego stypendium, a zwróciło uwagę na sporo dosyć powierzchniowych kwestii.

    Wśród tego co w mojej ocenie zasługuje na szczególną uwagę jest przedstawiona propozycja rozwiązania dysproporcji między dyscyplinami w liczbie przyznawanych stypendiów oraz określenie pozycji doktorantów w ramach stypendium.

    AMU stwierdziło, że "zasadnicze znaczenie należy przyznać ocenie merytorycznej, co już obecnie ma miejsce." Jednak kryteria tej oceny merytorycznej są w wielu miejscach tak absurdalne, co już uprzednio zauważyli Pani dr Wątor oraz Pan dr hab. Wacewicz, że trudno w tej sytuacji mówić o tym, że oceny stypendiów w tym konkursie jest merytoryczna.
    (1) Najbardziej jaskrawym przykładem jest fakt "dzielenia" punktów możliwych do zdobycia za daną pozycje (np. artykuł lub monografia) w zależności od liczby autorów. Proszę to sobie przemyśleć: liczba współautorów danego dzieła jest jednym z głównych czynników świadczących o wybitności młodego naukowca, który jest jednym z tych współautorów - kompletne nieporozumienie. Brakuje większego zwrócenia uwagi na wkład merytoryczny danej osoby i roli w powstaniu dzieła.
    (2) Dalej w tej chwili o tym czy autor jest współautorem wiodącym czy nie świadczy tylko deklaracja jednego z współautorów dzieła. W związku z tym można wpisać cokolwiek, nawet informacje sprzeczne z CREDIT statement i nikt nie podda w wątpliwość, że dana osoba jest współautorem wiodącym. Powinny być wprowadzone inne kryteria weryfikujące kto jest autorem wiodącym, ale o tym poniżej.
    (3) System oceny tego stypendium jest systemem bardzo mocno punktowym z bardzo małym udziałem oceny eksperckiej (w przeciwieństwie do np. stypendium START z FNP). W tego typu systemu ocenie powinna być poddawana większa liczba dzieł do oceny, gdyż przykładowe 5 artykułów jest niemiarodajnym czynnikiem oceny (tutaj powinno być co najmniej 8, z uwzględnieniem innych kryteriów). Co innego gdyby system był bardziej ekspercki, gdzie zespół ekspertów poddaje właśnie ocenie eksperckiej małą liczbą najważniejszych dzieł.
    (4) Zasady tego stypendium corocznie ulegają stosunkowo diametralnym zmianom. W związku z tym co roku mamy inne definicje wybitności, co jest po prostu niepoważnym traktowaniem młodych naukowców. Zasady te powinny precyzyjnie być określone w rozporządzeniu ministra, a nie jakiś corocznie modyfikowanym załączniku.
    (5) Przez to w jaki sposób skonstruowane są podstawowe kryteria punktowe konkursu co roku w dorobkach autorów jest wiele jedno autorskich publikacji w czasopismach o acceptation rate na poziomie ponad 60%, krótkim czasie publikacji i 140 punktach na liście, co zdecydowanie nie świadczy o jakości pracy i wybitności danej osoby. Możliwa liczba tego typu dzieł w dorobku autorów powinna być zdecydowanie ograniczona, no bo w końcu mówimy o wybitności czyż nie?
    Przykładów do zmiany można wymienić o wiele więcej.

    AMU zaproponowało karencję 50% najsłabszych wniosków z poprzedniego roku. Jednak biorąc pod uwagę powyższe kryteria oceny jest to absurdalne, bo system wcale nie premiuje wybitnych. Poza tym w przeciągu roku dorobek danej osoby może ulec diametralnej zmiany, tym bardziej, że corocznie zmianie ulegają kryteria. W celu ograniczenia liczby składanych wniosków można zastosować inne rozwiązanie (kontynuacja (2)). Można wprowadzić bardziej formalne zasady określające kto jest autorem wiodącym danego dzieła, np. pierwsza osoba na liście autorów + autor korespondencyjny + kierownik projektu ze środków, którego powstało dzieło + inna osoba, której satatus autora wiodącego może być potwierdzony przez CREDIT statement (to są przykłady, można wymieniać więcej). Bo aby móc formalnie złożyć wniosek trzeba mieć odpowiednią liczbą publikacji jako autor wiodący, co przy zwiększeniu liczby publikacji do np. 8 i jako wiodący do np. 4 wg ww. kryteriów ograniczyło by liczbę wniosków.

    AMU proponuje również aby było uzasadnienie dla zwiększenia punktacji danego artykułu, jednak po pierwsze jest to problem marginalny, bo bardzo rzadko dochodzi do takiej sytuacji. Po drugie skoro są wskazane konkretne kryteria (obecnie dosyć ogólne) dot. tego kiedy dany artykuł może mieć podniesiona punktację, to skoro je spełnia to czemu miałoby służyć uzasadnienie? Podobnie w kwestii minimalnych wymagań dot. ekspertów. System jest tak bardzo mocno systemem punktów, że oceny większości wniosków dokonać może "Pani Krysia" z administracji i w wyjątkowych przypadkach (spełnienie kryteriów) wysyłać wniosek do oceny eksperta do weryfikacji czy można podwyższyć punktację. Jeśli ograniczona zostałaby liczba składanych wniosków to system mógłby być bardziej ekspercki niż obecnie (ale ciągle z dużym komponentem punktowym). Wtedy dobór kompetentnych ekspertów byłby konieczny.

    Podsumowując zasady przyznawania stypendiów MNiSW są patologiczne i nie wyłaniają "wybitnych". Wszelkie pudrowanie zasad nie wprowadzi żadnych projakościowych zmian i stypendium to nie będzie spełniało swojego celu (który formalnie nie jest chyba nawet określony). Dlatego podstawowe kryteria oceny wniosków powinny zostać poddane poważnej modyfikacji. Jednak dopóki gremia przedstawicielskie młodych naukowców w Polsce, takie jak AMU czy RMN, będę bierne w tym zakresie to trudno oczekiwać aby ministerstwo samo z siebie pokusiło się o przygotowanie rzetelnych zasady oceny wniosków. Niemniej jednak, jak na początku, doceniam

    • ~Kris 04.03.2026 14:42

      Akurat podział punktów przez liczbę autorów jest najbardziej sprawiedliwą formą liczenia punktów - wszędzie.

      • ~DD 05.03.2026 10:13

        Zdecydowanie się nie zgadzam, ale na pewno ma Pan uzasadnienie do swojego punktu widzenia?

        W konkursach indywidualnych, tym bardziej w konkursie gdzie poszukiwani są wybitni laureaci, należy ocenić indywidualny wkład w powstanie danych dzieł, który dają podstawy do tego aby kogoś określić wybitnym.
        1. Podział punktów przez liczbę autorów informuje o średnim udziale danej osoby w powstaniu dzieła, w związku z czym jest kompletnie nieprzydatnym kryterium w konkursie indywidualnym.
        2. Sama próba określenia procentowego udział danej osoby w powstaniu jakiegoś dzieła naukowego nie ma żadnych podstaw merytorycznych. W takiej sytuacji jedyne co można zrobić to określić udział merytoryczny danego współautora. Na podstawie udziału merytorycznego można zazwyczaj określić czy kogoś wkład był wiodący lub nie.
        3. W wielu dyscyplinach do powstania jakiegoś dzieła potrzebnych jest wielu współautorów i w tym kierunku zmierza nauka, dlatego karanie naukowców za to, że chcieli mieć bardziej jakościowe prace, poprzez szersze badania i analizy (i tym samym większa liczbę współautorów) nie jest na pewno kierunkiem projakościowym. Poza tym w obrębie danej dyscypliny stwarza to spore niesprawiedliwości gdzie są pewne obszary badań (mp. teoretyczne czy symulacyjne), gdzie nie wymaga się wielu współautorów.
        4. Podział punktów przez liczbę autorów, który w przypadku tego konkursu bardzo mocno obniża punkty za dzieła wieloautorskie, zachęca do publikowania mniej jakościowych prac, z małą liczbę współautorów, a często też bez nich, ale w takich czasopisma, których współczynnik sukcesu jest duży a sito recenzenckie przeciętnej jakości. W takiej sytuacji znowu nie promujemy jakości i wartości badań, tylko szybkie i łatwe punkty.

  • ~sk 03.03.2026 10:43

    Zlitujcie się. To że jest się w dolnych 50% w danym roku wcale nie musi oznaczać, że wniosek jest słaby, a osiągnięcia są mierne. A karencja właśnie to sugeruje. Wystarczy, że w ramach dyscypliny będzie parę wniosków po pracy w zagranicznym labie z prestiżowymi publikacjami i co, mamy ukarać ludzi pracujących w Polsce dodatkowo karencją? Roczna karencja w konkursie, gdzie szansa jest do 7 lat po doktoracie i to na umowę o pracę. Kiedy w połowie dyscyplin trzeba czekać na otwarcie jakiegokolwiek etatu przez kilka lat po doktoracie? Dla kogo zatem ma być ten konkurs i komu zależy na blokowaniu wniosków? Jak wniosek jest słaby, to nie dostanie finansowania i tyle.

  • ~Młody pracownik naukowy 02.03.2026 21:26

    Te oceny nie są transparentne. Jeden recenzent kilka lat temu przyznał mi 98 punktów a drugi 42 punkty. Czy nie powinno być w takiej sytuacji naturalne powołanie 3 eksperta gdy różnica w punktach wynosi 56! Różnice w dziedzinach są ogromne nie powinny być więc oceniane razem. Są badania gdzie praktycznie nie ma osób posiadajacych patenty Dodatkowo czy punkty za patent w projekcjie szefa są osiagnieciem młodego naukowca czy jego szefa? W ramach 3 konkursów zostałam wybrana jako kandydatka na szkolenie zagraniczne, gdzie tylko ja reprezentowałam Polske bo na dany kraj było tylko 1 miejsce w prestiżowych ośrodkach. Ten fakt wcale nie ma znaczenia w tym konkursie. Ponadto młodym naukowcom eksperci dają dowolną liczbę punktów za wpływ na rozwój dziedziny, co moim zdaniem też jest uznaniowe. W zasadzie nie wiadomo co jest dokładnie i jak punktowane w tej kategori.

    • ~KB 03.03.2026 13:45

      Przecież za czasów ministra Czarnka wprowadzono równy rodział stypendiów pomiędzy dyscypliny. Teraz ktoś kto ma 200 pkt w niszowej dyscyplinie typu archelogia może dostać stypendium w momencie, gdy w 'mocniej obsadzonej' inżynierii biomedycznej ktoś kto ma 600 pkt tego stypendium nie dostanie.

      To jest patologia systemu, bo wprowadzenie punktów promujących publikowanie w najlepszych czasopismach z danej dyscypliny już te dyscypliny zrównała.

  • ~dobre postulaty, ale 02.03.2026 10:05

    W zagranicznych systemach grantowych karencja jest potrzebna, kiedy jest zalew zgłoszeń, np. nadpodaż młodych naukowców na rynku. A jak jest w Polsce? Według RAD-on udział etatów badawczo-dydaktycznych i badawczych w 2024 r. wśród osób poniżej 30 r.ż.: zaledwie 3,1%; poniżej 40 r.ż. – 23,3%. Tendencja jest spadkowa od 2019 r.. Szkoły doktorskie radykalnie zmniejszyły liczbę doktorantów (z 15 osób w instytucie do 5 na cały wydział). Doktorzy urodzeni w czasach wyżu demograficznego lat 80. już się nie kwalifikują do stypendium, więc w systemie brakuje młodych.
    Wprowadzenie karencji uderza w osoby bardziej ambitne. Jak one mają oszacować, czy akurat w tym roku będą w top 50%? W niektórych dyscyplinach 50% to będzie zaledwie parę wniosków w skali kraju! Dla młodych zdobycie tego stypendium to często być albo nie być w nauce przy obecnych kosztach życia i wynagrodzeniach. Ewentualnie wyjazd z Polski. Proszę, by AMU wstrzymało się od tego postulatu. Jak już, to potrzeba więcej ekspertów w dyscyplinach, a nie mniej wniosków.

    • ~KB 02.03.2026 14:14

      Co jest ambitnego w składaniu wniosku jeśli nie jest się nawet w top 50%? Raczej jest to wysyłanie papierków wszędzie licząc, że gdzieś się może uda.

      W Wielkiej Brytanii funkcjonuje program Future Leader Fellowship, nieco zbliżone do niego są SONATA BIS czy FIRST TEAM. Z całej uczelni (TOP100 na świecie) wychodzi 8-10 wniosków. Przed tym jest wstępna ocena wniosków na poziomie katedry, wydziału i uczelni. Na etapie wstępnej oceny w jednostce odpada ponad 50 % wniosków.

    • ~Młody Ojciec 02.03.2026 12:29

      Rozwiązanie jest banalnie proste - ograniczenie liczby wniosków powinno być wdrożone na etapie uczelni - i część uczelni taki mechanizm wdrożyła. Organizowana jest wcześniejsza kwalifikacja, w ramach której zgłaszają się chętni pracownicy przesyłając jednocześnie dorobek, który chcieliby przedstawić we wniosku. Następnie osoby odpowiedzialne za składanie wniosków weryfikują dokonania i przedstawiają informacje czy "jest sens" aplikować

  • ~Nika 02.03.2026 08:32

    Karencja!? Na bycie najlepszym!? Ciekawe...I bardzo zachęcające do rozwoju.

  • ~Kazik 01.03.2026 18:07

    Zastanawiające jest, że mimo iż ministerstwo co roku identyfikuje wybitnych młodych naukowców w ramach programu stypendialnego, nie są oni szczególnie często powoływani do ministerialnych ciał doradczych.

    Przykład niedawno powołanej Rady Młodych Naukowców rodzi uzasadnione pytania, czy w procesie nominacji wystarczająco premiowane są udokumentowane osiągnięcia naukowe oraz realna skuteczność w działalności na rzecz środowiska młodych badaczy.

    Mam tu na myśli konkretny przykład byłej przewodniczącej KRD, która, po tym, jak zaledwie po roku, nie bez powodu, straciła mandat środowiskowy i nie została wybrana na kolejną kadencję, niemal natychmiast po tej porażce złożyła dokumenty do ciała doradczego ministra. Rodzi to pytanie, czy przy takich nominacjach w wystarczającym stopniu uwzględnia się dotychczasową skuteczność działania, czy wystarczy bywać w otoczeniu ministra, żeby w takiej radzie się znaleźć.

    • ~ Ciekawy 03.03.2026 16:13

      A co zrobiła wspomniana przewodnicząca KRD, że straciła mandat? Bo piszesz o niej pod różnymi postami.

    • ~obserwator 01.03.2026 19:02

      Skup się na robieniu nauki

  • ~prof. dr hab. ZS. 01.03.2026 11:33

    To wszystko działania pozorne. Stypendia dla kilku najwyżej procent doktorantów nie rozwiązuje problemu biedy wśród młodych chcących wejść do nauki.
    Działania ministerstwa są jednak bardziej zakamuflowane. Władza wcale nie zamierza problemu rozwiązać, chce natomiast ograniczyć populację pracowników naukowych ale wprost tego nie powie. Stosuje mechanizm zniechęcający wiedząc, że w każdych warunkach jakaś część chętnych i tak przetrwa. Czy najlepszych, to już inna sprawa.
    Muszę kolejny raz powtórzyć: nauka dla sprawujących władzę to koszt nie inwestycja. I jak kasy brakuje, a brakuje, to można trochę zaoszczędzić.

    • ~Młody pracownik naukowy 02.03.2026 21:38

      To stypendium dla wybitnych młodych naukowców a nie socjalne. Ale prawdą jest że pensje są obecnie na bardzo niskim poziomie i dotyczy to zarówno doktorantów jak i techników, asystentów a nawet adiunktów i przy skumulowanej inflacji ponad 40% w ciagu ostatnich kilku lat "wyższej" podwyżki na żadnym stanowisku naukowym nie było od ok. 2018. Co oznacza, że zaraz nawet ze stypendium dla wybitnych młodych naukowców aststent, doktorant czy technik nie bedą wstanie osiągną przewidywanej w 2026 r. średniej krajowej w Warszawie (ok. 10 000 brutto).

  • ~kk 01.03.2026 10:43

    Skok na kasę.

    Te stypendnia to tresowanie , że celem naukowców ma być forsa, a nie nie badania. Już widzę te kombinację skupiające się na tym aby powiększyć dorobek naukowy w różny sposób, a nie pracować rzetelnie.

    Takie stypendia winny być zlikwidowane. To jest chory i głupi system. PAN to Warszawa przede wszystkim.

    • ~Młody pracownik naukowy 02.03.2026 21:49

      Warto nagradzać najlepszych. Ale tylko kategorie na które ten naukowiec faktycznie ma wpływ samodzielnie powinny być najsilniej punktowane. Nawet jeśli PAN to głównie Warszawa to samych Warszawiaków tam praktycznie nie ma. W Warszawskich instytutach PAN wielu pracowników jest z innych miast a nawet krajów. Dodatkowo tych stypendiów nie PAN dostaje najwięcej tylko uczelnie.

      • ~kk 03.03.2026 09:06

        To coś tu nie gra, bo podobno PAN to najlepiej wychodzi pod względem dorobku naukowego, a tu Pan pisze, że to z uczelni są lepsi. Skoro też tak jest jak Pan pisze, że z PANu jest tam mniej niż z uczelni, to po co w ogóle ci z PAN chcą cokolwiek regulować i cokolwiek proponują? Po co karencja roczna ? I tak chyba okienko nie jest zbyt szerokie w czasie.
        Nagradzanie najlepszych, to na uczelniach tak było, że najlepsi z najgorszych wydziałów dostawali stypendia naukowe, gdy ci co byli od nich lepsi na lepszych wydziałach nie, więc nie jest to nagradzanie najlepszych tylko dystrybucja środków pieniężnych jak widać z wieloma wadami i te wady proponuje się zwiększyć, bo nie podoba się różnica w przyznawaniu stypendiów między dyscyplinami. Ja zawsze wiedziałem, że uczę się i pracuję dla siebie, a nie dla pieniędzy, a i też widziałem, że stypendia naukowe nie stymulowały wysiłek do nauki ale wysiłek do kombinowania aby otrzymać lepszą ocenę.

        • ~Młody pracownik naukowy 04.03.2026 19:53

          Naukowiec to zawód podobnie jak inne zawody wykonywany dla wynagrodzenia. Nie sądze aby wielu naukowców chciało go wykonyć lub mogło sobie pozwolić aby wykonywać ten zawód w ramach wolantariatu w wieku 40-65 lat na pełny etat, bez innych środków. Jeśli nie da sie utrzymać z bieżacego wynagrodzenia i nie udaje się pozyskać dodatkowych środków to najlepsi poprostu odchodzą z uczelni/instytutów do przemysłu bo nie sa wstanie utrzymać siebie i rodziny. Stypendia mają motywować i mimo wszystko fajnie jest je otrzymywać zwłaszcza jeśli praca jest cieżķa, stresująca, obarczona wieloma niepowodzeniami i wymaga wielu specjalistycznych kompetencji.

          • ~kk 04.03.2026 20:43

            wykonując jakikolwiek zawód nie masz pewności wysokich zarobków
            osoby o tych samych kompetencjach i wykonujące podobny zakres czynności mogą zarabiać różnie w zależności od tego jak przędzie firma ich zatrudniająca
            naukowiec w Polsce chce zarabiać pewnie i więcej niż pozostali pracownicy nie naukowcy
            nie widzę powodu aby tak było
            akurat w branży militarnej powinny zarabiać bardzo, ale to bardzo dużo w stosunku do tych naukowców, których widzę wokół siebie

  • ~Przemo 01.03.2026 10:03

    Klasyka zarządzania kryzysem w stylu azjatyckim.
    Jak najtaniej uspokoić środowisko, np. lekarzy czy naukowców?
    Dobrze wynagradzać powiedzmy, 10% z nich i pokazać w ten sposób pozostałym, że są niegodni tej pracy.
    Efekt: środowisko podzielone, a i oszczędności niemałe ;-)

  • ~ada 28.02.2026 22:02

    ej, a wiecie, że doktoranci którzy oddali prace doktorskie nie mogą startować w tym konkursiku? Bo nie są doktorantami, a na obrony czeka się do roku czasu. Przez ten rok są nikim z perspektywy warunków konkursu.

    • ~Katorekin 01.03.2026 10:53

      Tylko z perspektywy warunków konkursu? W rzeczywistości uczelnianej też często znajdują się w zawieszeniu pomiędzy wymiarami i właściwie przestają kogokolwiek obchodzić. Między innymi stąd bierze się odpływ młodych ludzi do przemysłu, bo odcinane jest stypendium doktoranckie a etatów dla nich nie ma (pozdrowienia dla emerytów okupujących stanowiska)

      • ~Przemo 01.03.2026 18:46

        Połowa etatów na uczelniach to etaty administracyjne, a mimo to pracownicy naukowi coraz więcej czasu muszą poświęcać na administrację i sprawozdawczość. Nie wiem jaki odsetek doktorantów kontynuuje pracę na uczelniach w Polsce, ale zwykle jest to mniej niż połowa. Kształcenie mniejszej liczby doktorantów jest jednak niekorzystne, ponieważ w naukach eksperymentalnych to oni wykonują około 80% pracy badawczej.
        Najzabawniejsze jest jednak to, że dydaktyka jest na uczelniach traktowana jako nieistotne zajęcie dodatkowe, podczas gdy na jednego nauczyciela w szkole przypada ponad dwukrotnie mniej uczniów niż przypada studentów na jednego nauczyciela akademickiego, nie licząc opieki nad magistrantami i doktorantami.

  • ~F 28.02.2026 16:34

    Oczywiście, należy wspierać młodych, aby garnęli sie do nauki. Na początku powinien to być promotor, który ze swojego grantu doklada do stypendium, a później, gdy młody zdolny sie wykształci, to juz moze aplikowac o preludia, miniatury itd. Promotor nie daje wsparcia? To dlaczego go wybraliście? Chce zrobić profesure i potrzebuje wyprodukować kilku słabych doktorów, którzy pozniej obniża poziom i będą marionetkami w różnych radach i kolegiach? Dzisiaj praca jest wszechobecna i niestety często ci najlepsi jednak uciekają, bo "managerzy nauki" inwestują w ilosc, a nie jakość- lepsze jedna dobra pozycja z super pensja niż 2 ze słabymi, które wyrzucają dobrych do przemysłu. Nie wszyscy muszą być naukowcami, a brakuje nam poziomu na studiach magisterskich, zeby wykształcić dobrych specjalistow potrzebnych przemysłowi. Jest debata o zniesieniu habilitacji, a kontrargumentem jest to, ze doktoraty w pl sa słabsze niż na zachodzie - to dlaczego promotorzy nie polepsza jakości? Cóż stoi na przeszkodzie?

    Warto sprawdzić tez jak mlodzi (wiekiem, stazem) sa członkowie AMU PAN.

    • ~komentator (poprzedni) 03.03.2026 20:56

      Cyt."Promotor nie daje wsparcia? To dlaczego go wybraliście?"

      Ja wybrałem promotora jeszcze u schyłku XX w. :) A wybrałem akurat jego, gdyż problematyka badawcza, którą mi zaoferował, bardzo mi pasowała. NIESTETY, po jakimś czasie okazało się, że pan promotor musi się przenieść (z powodów prywatnych), do innego miasta, więc po doktoracie prawie wcale NIE MIAŁ dla mnie czasu (były tylko pogawędki o sprawach naukowych przy kawie 1 raz na 1.5-2 miesiące). RÓWNOCZEŚNIE, zamiast wyjazdu do innego ośrodka badawczego, czy też pracy w innej grupie badawczej, czy też W OGÓLE warunków do rozwoju i pracy naukowej, było PRZYMUSOWE przekwalifikowanie się (przynajmniej częściowe) na inną dziedzinę, a potem prowadzenie zajęć dydaktycznych z nią związanych (na poziomie zaawansowanym). Skutki tej polityki ponoszę do dzisiaj, moi Koledzy z grupy badawczej również, każdy z nas to odczuł boleśnie na swój sposób. Z tego, co wiem, to jestem JEDYNYM z naszej byłej już grupy, który zajmuje się badaniami naukowymi. TAK to jest... I o takich sytuacjach żaden minister nie wspomni...

    • ~Młody pracownik naukowy 02.03.2026 21:54

      Można bronić PhD z opublikowanego cyklu prac w międzynarodowych czasopismach z doi.

  • ~rozczarowany doktorant 28.02.2026 16:05

    Słabe jest to ze są dyscypliny, gdzie żaden doktorant nie dostał tego stypendium i dyscypliny gdzie dostało kilkoro. Porównujemy co jest ważniejsze, medycyna czy socjologia?

    • ~Młody pracownik naukowy 02.03.2026 22:31

      Niestety być może są dyscypliny w których: mało osób wyjeżdża na staż zagraniczny i otrzymuje stypendia zagraniczne a także nie ma patentów lub w innej formie wdrożeń i nagród zagranicznych a także publikacji pierwszoautorskich w zagranicznych czasopismach wysoko punktowanych. Dodatkowo jest punkt odcieńcia który musisz przejść aby dalej być oceniany, ktory elimiminuje wszystich w danej dziedzinie bo nie osiagają minimalnego progu. Tu nie są wybierani najlepsi w danej dziedzinie, tylko najlepsi definiowani określonymi osiągnięciami.

    • ~prof. dr hab. ZS. 28.02.2026 16:34

      stawiam na medycynę

      • ~Młody pracownik naukowy 02.03.2026 22:12

        Wykazać się osiągnieciami w medycynie napewno trudniej niż w dziedzinie socjologi, głównie ze względu na ilość pieniędzy jaka jest potrzebna aby to osiągnięcie wykazać, konieczność posiadania sprzętu, innych współpracowników i czas.

      • ~doktorant 28.02.2026 22:00

        Zgodziłbym się - ale to proszę powiedzieć socjologom, biologom medycznym, etc żeby nawet sobie nie zawracali głowy i nie składami o SMN bo liczba stypendystów w ich dyscyplinie to będzie 0.

        • ~Młody pracownik naukowy 04.03.2026 19:21

          Ale ja nie wiem ile bedzie. Napewno mogloby być wiecej globalnie. Jest za mało pieniedzy i tyle. Nie sadze aby się udało tutaj dojść do porozumienia. I patrząc na państwa uwagi każdy ma rację zasadną, ale niestety nie da się tego wprowadzić, żeby każdy był zadowolony. Nawewno formularz 5 publikacji, 3 projekty, 3 staże, 3 stypendia zagroniczne, 3 wdrożenia, 3 nagrody plus punty za wpływ ba rozwoj dziedziny bardziej mi sie podoba niż punkty za wszystko. Rozsądne. Wiadomo za co są punkty. Może dodatkowe punkty za wpływ na rozwoj dziedziny moglyby być lepiej wyjaśnione ale ogólnie całość jest czytelna. Może też szkoly letnie i szkolenia zagraniczne moglyby być punktowane tj. Inwestycja w swoj rozwój, czasami na zagranicznym szkoleniu w prestiżowym ośrodku jest 1 miejsce dla Polskiego naukowca co też nie jest proste do osiagniecia a przyjecia maja charater konkursowy.

  • ~Zmiana 28.02.2026 14:15

    W myśl równości płci i tym samym równego dostępu do stypendium dla kobiet, fajnie byłoby gdyby wnioskujący o zmiany w regulaminie dodali zmianę okresu możliwości starania się o stypendium dla matek i przedłużyli go o 1,5 roku lub 2 lata na każde dziecko, tak jak jest to w konkursach o granty w NCN, Stypendium programu L’Oréal-UNESCO Dla Kobiet i Nauki czy grantach europejskich ERC.

    • ~Młody pracownik naukowy 02.03.2026 22:15

      A bezpłodni też będą równo traktowani wtedy? Niepełnosprawni i ludzie przewlekle chorzy też?

    • ~Krzysia 28.02.2026 22:04

      Proszę mnie poprawić - ale czy kobiet nie jest więcej na stanowiskach nauczycieli akademickich? Nie mają swoich programów stypendialnych, poza tymi które są dostępne ogólnie?

      Proponuję dawać kobietom od razu 5 000 zł od ręki za to, że zdają maturę. W imię "równości".

      Zdefiniuj jaki jest cel "równości płci", a pogadamy konkretnie.

    • ~Młody Ojciec 28.02.2026 21:01

      Jestem młodym ojcem i młodym naukowcem - narodziny dziecka właściwie na rok wycięły mnie z jakiejkolwiek pracy naukowej - przez zwiększoną ilość obowiązków domowych, mnóstwo wizyt u lekarzy, nieprzespane noce i konieczność "uregulowania czasu pracy" ze względu na chęć poświęcenia czasu rodzinie. Dobrze wszyscy wiemy, że praca naukowa wymaga pewnej higieny głowy, której z noworodkiem i niemowlakiem po prostu ciężko jest dochować. Może w dobie równania przestańmy udawać, że ojcowie nie zajmują się dziećmi?

      • ~komentator (poprzedni) 03.03.2026 23:06

        A jak Panu dziecko podrośnie (przy okazji gratuluję pociechy :) ), to może się okazać, że będzie się Pan musiał zajmować jeszcze innym dzieckiem lub dziećmi, tym razem dużymi. W każdym razie, wiele zależy od Pana Rodziców i Teściów, bowiem to ONI właśnie mogą być tymi dziećmi - jeśli byli rozumni i potrafili zadbać o swoją "jesień życia", to OK, natomiast, jeśli nie, to albo DPS albo opieka całodobowa i życie "na gorąco". W każdym razie, to mi się właśnie przytrafiło... i np. dzisiaj miałem skuteczne "wycięte" kilka godzin z całego dnia...

      • ~Ojciec w srednim wieku 28.02.2026 21:59

        Dokładnie tak. A programów dla mężczyzn nie widać.

  • ~# 28.02.2026 12:44

    Z perspektywy doktoranta, podstawową wadą tego stypendium jest jego utrata w przypadku braku zatrudnienia w jednostce naukowej na umowę o pracę. Co mi po stypendium, które mógłbym dostać pod koniec doktoratu i po pewnym czasie stracić, jeśli nie znajdę pracy na etat? Mogę policzyć na palcach jednej ręki znajomych, którzy w ostatnich latach zostali zatrudnieni na etat lub część etatu zaraz po doktoracie.