„Nie chcemy już emigrować, lecz polską naukę budować”, „Choć doktorat jest harówką, rodzina wspiera gotówką”, „Być może noblista jest wśród nas, pytanie, czy zostanie w Polsce?” – to tylko niektóre hasła, z jakimi naukowcy przyszli w środę pod Sejm. Na proteście pojawili się też wiceministrowie nauki: Karolina Zioło-Pużuk i Marek Gzik, którzy odebrali podpisaną przez ponad 25 tys. osób petycję o zwiększenie nakładów na naukę.
Rozpoczynając zgromadzenie, prof. Łukasz Okruszek z Instytutu Psychologii PAN zauważył, że to największy protest sektora nauki w III RP. Do Warszawy przyjechali naukowcy m.in. z Wrocławia, Łodzi, Poznania, Krakowa czy Lublina. W sumie około tysiąca osób. Spotkanie ich w jednym miejscu w takiej liczbie na niejednym mogło zrobić wrażenie.
Przez wiele lat uważano, że naukowcom nie przystoi protestować. Sam jeszcze dwa lata temu mówiłem, że jako naukowcy możemy co najwyżej protestować nogami – albo odchodząc do biznesu, albo wyjeżdżając za granicę. Dzisiaj przyszliśmy pod Sejm i udowodniliśmy, że potrafimy protestować – mówił psycholog z PAN.
Przyznał, że oddźwięk akcji „3% dla nauki, 100% dla Polski” przeszedł najśmielsze wyobrażenia organizatorów. Przez trzy tygodnie pod petycją o zwiększenie nakładów na naukę podpisało się przeszło 25 tys. osób. Postulaty poparły między innymi Konferencja Rektorów Akademickich Szkół Polskich, Rada Główna Nauki i Szkolnictwa Wyższego, Akademia Młodych Uczonych PAN, Rada Młodych Naukowców, Krajowa Reprezentacja Doktorantów, a także prezydium Polskiej Akademii Nauk.
Dzisiaj nie stoimy tutaj jako studenci i profesorowie, ani jako pracownicy uczelni, instytutów badawczych czy instytutów PAN. Nie ma dziś podziału na pracowników badawczych, administracyjnych, dydaktycznych. Nie stoimy tutaj jako humaniści czy ścisłowcy. Nawet nie jako globaliści i lokaliści. Stoimy za to jako reprezentanci jednego polskiego sektora nauki. I mówimy jednym wspólnym głosem: stop niszczeniu nauki – mówił Okruszek. – Pasją trudno opłacić rachunki, a prestiżem posmarować chleb – dodał.
Nauka głoduje, Polska hamuje
Protestujący przyszli pod Sejm z trzema postulatami. Chcą przede wszystkim „mieć za co żyć”. Obecnie najniższe zasadnicze wynagrodzenie dla osoby rozpoczynającej pracę na stanowisku adiunkta wynosi 7044,5 zł brutto. To w przybliżeniu 3/4 średniej krajowej. Nie każdy ma jednak tyle szczęścia – na niektórych stanowiskach zarabia się ledwie 19 zł więcej niż pensja minimalna. Dlatego pierwszy postulat dotyczy powiązania wynagrodzenia osoby tuż po doktoracie ze średnią pensją w gospodarce. Ten problem dotyczy zresztą nie tylko pracowników naukowych.
Rządzący zapominają, że jesteśmy pracownikami sektora nauki, a nie czarodziejami, którzy potrafią bez wsparcia, bez infrastruktury badawczej i bez odpowiedniego finansowania wyczarować wyniki na światowym poziomie. Jak to robić, nie mając nawet własnego biurka – pytała dr Katarzyna Roman-Rawska z Międzyzakładowej Komisji OZZ Inicjatywa Pracownicza PAN. – Nie chcemy być już traktowani jako „misjonarze”, których wiedzie do prawdy jedynie pasja i entuzjazm. Skoro pracujemy, a nie uprawiamy hobby, mamy prawo upominać się o godne pensje.
O konieczności zapewnienia godnych i stabilnych warunków dla studentów i doktorantów przekonywała prof. Agata Starosta z Instytutu Biochemii i Biofizyki PAN. Studia, podkreślała, nie mogą być jedynie dla wybrańców, dla tych, którzy mają majętnych rodziców. Powinny być dostępne dla każdego, kto wykazuje chęci rozwijania się, uczenia się, poznawania świata. „Studia nie tylko dla bogatych” – odpowiedziało jej skandowanie.
Stołówki, akademiki, dydaktyka na wysokim poziomie – na to wszystko powinny iść większe środki. Studiowałam w Niemczech i to właśnie stołówki były tymi miejscami, gdzie rodziły się najlepsze pomysły. Tam się spieraliśmy i dyskutowaliśmy o projektach badawczych – wspominała.
Zwróciła uwagę, że doktoranci otrzymują stypendium niższe niż minimalna pensja. Jak mamy zapewnić rozwój Polski, jeśli nie mamy atrakcyjnych warunków dla ludzi, którzy chcą zostać w nauce – pytała. Zaznaczyła, że to najwyższa pora, by zapobiec odpływowi kadr akademickich. Apelowała: róbmy wszystko, by zatrzymać młodych w nauce. „Tusk do dzieła, naukę wspieraj” – krzyczeli zgromadzeni.
Ucz się, ucz, nauka to biedy klucz
Na scenie pojawił się także świeżo upieczony doktor Piotr Purzycki z Uniwersytetu Gdańskiego. Mówiąc o swoich doświadczeniach, przyznał, że doktorat nie jest jedynie przedłużeniem „magisterki”, to pełnoetatowa praca. Mimo to doktoranci nie mają statusu pracowników, nie są też już studentami. Stwierdził, że system korzysta z ich pracy, ale nie zapewnia ochrony, stabilności ani poczucia bezpieczeństwa. Stąd, tłumaczył, biorą się nadużycia w akademii.
Dlatego jak w każdym cywilizowanym państwie doktorat powinien być etatem, to żadna fanaberia. Postulat 3% PKB na naukę to walka o warunki, które pozwolą robić dobrą naukę bez niszczenia ludzi po drodze – podsumował swoje wystąpienie hasłem „Doktoraty na etaty”.
Głos zabrali także studenci. Upominali się o urealnienie progów dochodowych w stypendiach socjalnych. Zwracali uwagę na stan zaplecza socjalnego polskich uczelni. Ich zdaniem jest ono w opłakanym stanie. Tymczasem stołówki, akademiki to inwestycja w przyszłość, w ludzi, których inaczej nie byłoby stać na studiowanie. Dawniej, przypominali, publiczne stołówki na uczelniach były standardem. Dziś są raptem dwie. „Chcemy stołówek, nie wymówek” – protestowano.
Tylko jedno mam marzenie, wygrać konkurs w NCN-ie
Na demonstracji nie mogło zabraknąć tematu finansowania badań. Jednym z postulatów jest zwiększenie o 1 mld zł budżetu Narodowego Centrum Nauki. Prof. Michał Tomza z Uniwersytetu Warszawskiego mówił, że w Polsce jest wiele dobrze działających grup i laboratoriów badawczych, ale one nie utrzymają się, jeśli NCN będzie nadal „głodzony”, jak to się dzieje od lat. W jaki sposób największa w kraju agencja grantowa może obsługiwać coraz więcej wniosków od naukowców, jeśli ministerstwo nie chce jej dać pieniędzy na obsługę administracyjną – pytał.
Nie chodzi zresztą tylko o badania podstawowe, potrzebujemy całego ekosystemu. Badania podstawowe prowadzą do odkryć, które następnie muszą być rozwijane w ramach badań aplikacyjnych, a następnie wdrożeniowych. I dopiero taki zdrowo uformowany ekosystem może napędzać gospodarkę, a na tym nam zależy – podkreślał, dodając, że bez lepszego finansowania krajowego nie ma mowy o sukcesach na poziomie europejskim.
Występująca po nim dr hab. Maria Górna z Uniwersytetu Warszawskiego stwierdziła, że Polska od lat prowadzi politykę emigracji naukowej. W efekcie słyszymy co chwila o osiągnięciach Polaków, ale pracujących za granicą. Przykładem mogą być konkursy ERC, w których niejednokrotnie nasi rodacy, którzy wyjechali z kraju, zdobywają więcej grantów niż pracujący w Polsce.
Jak wobec braku środków na badania, mamy być ambitni, wymyślać nowe wynalazki czy dokonywać odkryć? Jeżeli stawia się nam wymagania według standardów międzynarodowej nauki, potrzebujemy również warunków spełniających międzynarodowe standardy. Pomóżcie nam sięgać po unijne środki, mamy do tego potencjał – zwracała się do rządzących.
Bez nauki zostanie nam… horoskop
Prof. Piotr Wcisło z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, odnosząc się do poziomu nakładów na naukę, postawił sprawę jasno: my nie gonimy liderów, a oni z kolei ciekają nam coraz szybciej z zasięgu wzroku. Nazwał to kolosalnym zaniedbaniem polskiej nauki.
Ale my mamy ambicje, chcemy być liderami, w światowej czołówce, chcemy być dumni z naszego kraju. W Toruniu robimy technologie kwantowe na najwyższym światowym poziomie. Ale bez krajowego finansowania nie wytrzymamy konkurencji z Chinami, ze Stanami Zjednoczonymi czy nawet z Europą. Cud się nie wydarzy – jeśli nie zainwestujemy, to nie będziemy najlepsi na świecie – alarmował, dodając jednocześnie, że potrzebny jest kompromis ponad podziałami politycznymi w sprawie finansowania polskiej nauki. – Pokażmy, że potrafimy w Polsce się dogadać, że potrafimy się mądrze porozumieć i zainwestować w naszą przyszłość.
Na scenę wyszli także obecni cały czas na proteście wiceministrowie nauki. Dr Karolina Zioło-Pużuk przyznała, że to nie jest jej pierwszy protest w życiu, ale pierwszy, na którym występuje w ministerialnej roli, a więc po tej drugiej stronie. Za skandal uznała dotychczasowy brak „trzynastek” dla pracowników instytutów PAN, zapowiedziała, że zapis ten pojawi się w nowelizowanej ustawie. Zaniedbaniem nazwała też kwestie podwyżek wynagrodzeń w jednostkach pomocniczych PAN – ten problem ma rozwiązać podpisane już przez ministra rozporządzenie. Zapewniła też, że sprawa zmiany ustawy PZP jest cały czas aktualna. I dodała, że kierownictwo resortu popiera postulat 3% PKB na naukę.
To postulat wasz i nasz. Jesteśmy w stanie w ciągu 5 lat dojść do średniej europejskiej (2,2% PKB – dop. MK), znamy drogę, wiemy, jak to zrobić i będziemy to realizować – zapewniła.
Z kolei prof. Marek Gzik obecność naukowców na proteście uznał za wyraz troski o polską naukę, która choć odmieniana przez polityków przez wszystkie przypadki, pozostaje – również ku jego rozczarowaniu – nadal niedofinansowana.
Petycja z postulatami została na koniec protestu wręczona wiceministrom. „Mapa drogowa” ich realizacji ma zostać wypracowana w toku rozmów m.in. z organizatorami akcji, którzy zapowiedzieli uruchomienie licznika odmierzającego dni do wprowadzenia postulatów w życie.
Mariusz Karwowski
(śródtytuły to hasła na transparentach uczestników protestu)
Przedstawię Państwu moją własną teorię spiskową – choć według mnie jest w niej więcej prawdy, niż wielu chciałoby przyznać.
Mam wrażenie, że od lat prowadzona jest polityka, która w praktyce osłabia pozycję polskich młodych naukowców. Stypendia doktoranckie są tak niskie, że absolwent szkoły zawodowej często może zarobić więcej w zwykłej pracy niż doktorant na uczelni. Na takie warunki mogą sobie pozwolić głównie osoby mające dodatkowe wsparcie finansowe.
Jako profesor obserwuję pewne zjawisko. Na proponowane przeze mnie tematy badawcze coraz rzadziej zgłaszają się kandydaci z Polski. Coraz częściej zainteresowanie wykazują osoby z zagranicy. Nie mam nic przeciwko tym ludziom – przyjeżdżają tam, gdzie widzą dla siebie szansę, i postępują racjonalnie.
Zastanawia mnie jednak, dlaczego państwo tworzy warunki, w których własnych młodych naukowców skutecznie zniechęca do pozostania na uczelniach. Moja teoria jest taka, że komuś wygodniej jest uzupełniać braki kadrowe napływem ludzi z zewnątrz niż stworzyć warunki, które zatrzymałyby polskich absolwentów w kraju.
Dlatego nazywam to „hidżrą w białych rękawiczkach” – nie dlatego, że ktoś jest winny z powodu swojego pochodzenia czy wyznania, lecz dlatego, że zmiany zachodzą stopniowo, bez otwartej debaty o ich przyczynach i skutkach. W tym samym czasie coraz więcej naszych zdolnych młodych ludzi szuka swojej szansy za granicą, a Polska traci potencjał, który sama wykształciła.
To oczywiście tylko teoria. Ale patrząc na fakty, coraz trudniej mi uwierzyć, że to wszystko jest wyłącznie przypadkiem.
Moim zdaniem przestrzelona teoria. Ot, po prostu władza nie chce wydać na to więcej pieniędzy, niż trzeba. A optymalnie by było, jakby to było zero złotych. I cała wiedza tajemna. Nie chodzi o żadne podmienianie populacji i tracenie potencjału. Ci ludzie są zbyt prości, by takie motywacje wchodziły w grę. Chodzi, jak zawsze, o pieniądze.
Hasło protestu ciekawe, może warto doprecyzować, co znaczy 100% dla Polski?
Na przykład, ile godzin lub na ile % pracownik naukowy pracuje dziennie na rzecz nauki polskiej?
Jaką część tego czasu pracy poświęca na pracę naukową?
Co konkretnie miałoby znaczyć 100% dla Polski w zamian za te 3% PKB? Jak by to należało policzyć?
Jeśli naprawdę większość wpisów tu popełnionych jest autorstwa naukowców - to nie brak pieniędzy jest głównym problemem polskiej nauki.
Większość wpisów tu popełnionych jest autorstwa naukowców, którzy rozwiązują wszystkie problemy świata, mają teorię na temat wszystkiego i wszechrzeczy, wiedzą lepiej. Często takich naukowców spotyka się w zamkniętych ośrodkach badawczych mscz.
Niektóre komentarze brzmią jakby powstały w środowisku, gdzie rzeczywistość jest interpretowana w sposób twórczy, a kontakt z nią bywa okazjonalny ?
Janie Bazanie staryzgredzie2012 gdzie jesteś? Czemu już nie komentujesz i nie obrażasz kolegów informatyków w tym profa Tadeusiewicza? Śmiało daj głos, no chyba się nie boisz prokuratora za działalność dyrektora instytutu? Zawsze w temacie etyki miałeś tyle do powiedzenia. Mam pytanie czy już czasopisma wysłały ci zapytania w sprawie retrakcji za plagiaty?
O, tu się dużo zadziało widzę, kolego z cienia wie dużo więcej niż jest w publicznym obiegu dostępne.
Po prostu czytam komentarze i sprawdzam czy osoby wypowiadające się na tematy etyki są etyczne. Wbrew wszystkim opiniom nie tak trudno zarzucić każdemu funkcyjnemu nieuczciwość czy niegospodarność a pracującemu badaczowi, zwłaszcza z współpracą międzynarodową znaleźć jakiś zduplikowany rysunek czy błąd jakikolwiek nawet językowy. Czasopisma retraktują artykuły niezgodnie z COPE nawet z powodu tego że edytor nie zrozumiał kilku zdań w języku angielskim. Łatwo znaleźć cele, wystarczy sprawdzić kto lajkuje pseudo artykuly o etyce.
treść wystąpienie Pana Ministra w Sejmie
https://www.gov.pl/web/nauka/wystapienie-ministra-marcina-kulaska-w-sejmie-rp
Na ile dobrze zrozumiałem tę treść, to Pan Minister też uważa, że należy dążyć do 3%, zwalczać punktozę, dalej, że jest brak przejrzystych kryteriów awansu i oceny pracy naukowców itd. Ale wszystko jest po kontrolą, a od trzech lat są ogromne podwyżki. a w ciągu pięciu lat, być może dojdziemy do 2%.
Podsumowując, wygląda na to, że na razie nowych podwyżek nie będzie. Bo już były.
`Narodowe Centrum Badania i Rozwoju dofinansowało kwotą ponad 38 mln zł projekt polegający na "opracowaniu nowego rodzaju piwa o ustandaryzowanej strukturze profilu cukrowego i niskiej zawartości alkoholu". Rezultatem projektu jest piwo Perła Fit. NCBR tłumaczy, że został on "poddany merytorycznej ocenie niezależnych ekspertów i na podstawie ich rekomendacji został wybrany do dofinansowania".` - https://www.money.pl/biznes/38-mln-zl-rzadowego-wsparcia-na-piwo-ncbr-odpowiada-ma-stanowic-przelom-w-branzy-7290789091879136a.html
I to jest właźnie nałka, proszem pańztwa! Tak siem bóduje przyszłość! A nie jakieś tam hokus pokós w labolatorjum.
NCBR nie jest dla nauki ale żeby transferować pieniądze do firm w większości z siedzibą poza Polską. Naukowcy są kwiatkiem do kożucha.
Wiele na to wskazuje. Rozsądny minister, którego rządowi bylibyśmy wdzięczni zabrałby pieniądze NCBiR (4 mld) i przekazał na działalność statutową (wyłącznie badania) 180 tysiącom pracowników naukowych pracujących w Polsce. Wydaje mi się, że wszyscy pracownicy nauki byliby więcej niż zadowoleni, a koszt żaden, tylko zmiana przeznaczenia pewnej kwoty z budżetu.
Ale przecież nie o to chodzi. Pieniądze z NCBR wielokrotnie poszły do kolegów lub na kampanię wyborczą. Wiele mówi się o tych pieniądzach ale większość z nich wraca do EU. Na naukę nie pójdzie więcej. Żeby nie szły pieniądze na naukę co chwilę robi się g burze mające na celu odwrócenie uwagi społeczeństwa. Dlatego zachowania takie jak tego Wojtaska z Opola zostają bez reakcji ministerstwa. Przecież w komentarzach Wojtasek pisał że komunikuje się z Gzikiem. Ciekawiło mnie kto wyjdzie do protestujących. A panią ministrę wystawili bo jest konflikt pomiędzy nią a ministrem Kulaskiem.
Protest ograniczył się właściwie do problemu pauperyzacji ekonomicznej polskiej nauki. Czy to przypadek, że jakby przemilczano inne patologie, które ją degradują, i które nie pozostają bez związku z tym pierwszym problemem? Nie sądzę, zwłaszcza gdy uświadomimy sobie, że walny wkład w ten stan rzeczy ma samo środowisko reprezentowane przez protestujących. Ktoś przecież może zapytać, z jakiej racji mamy wydawać więcej pieniędzy np. na powszechnie uprawiany proceder marnotrawienia , jeśli nie defraudowania, dziesiątek czy nawet setek milionów na "wybitne" publikacje w predatorach i nagrody za nie? Albo na granty w kwotach sięgających setek tysięcy a nawet więcej owocujących książką, której wydanie powinno kosztować max. 10-20 tys.?
A mój kolega z uczelni z PP Tomek Bartkowiak chciał jechać ale nie miał drobnych na bilet. Co za dzban z ciśnieniem na szkło. Jak ma być w tym kraju lepiej skoro na stanowiska dyrektorów instytutu pchają się ludzie o inteligencji ameby.
Miałam zajęcia z prof Bartkowiakiem, taki mocno utyty i przez to nieładnie od niego zalatywało potem. Przedmiot nie był zbyt trudny.
To ten Tomek Bartkowiak?
https://www.sciencedirect.com/science/article/abs/pii/S0301679X24011460?via%3Dihub
A nie mógł poprosić Grzegorza "Top Guna" o te drobne na bilet? Na LAW profesor chyba nieźle zarabia - wiadomo, stawki wojskowe.
Spodziewałbym się po osobie, która promuje się jako profesor z wysokimi standardami etycznymi i moralnymi, nie brania udziału w tych wszystkich (dość dziwnych i niesmacznych) dyskusjach w Internecie. A Pan nie dość, że jest czołowym komentatorem, a w zasadzie głównym hejterem (nie jestem przekonany, czy przystoi to profesorowi), to jeszcze sam Pan nakręca te afery.
Pan Wojtasek dostaje pieniądze z zagranicy. Ktoś za sianie zamętu płaci. Grupa związana ze stroną for better science wprost przyznaje że pisze do redaktorów czasopism z różnych kont i różnych adresów IP aby pokazać oburzenie środowiska i doprowadza do retrakcji artykułów. Większość retrakcji nie ma nic wspólnego ze złamaniem zasad etyki ale robią to zastraszeni edytorzy bo boją się że będą kolejni. Zasady COPE mówią że nie udowa się artykułu jeżeli nadal jest oryginalny a proces recenzji nie został zmanipulowany. Na prawdę nikogo w Polsce nie dziwi że robią to osoby po rosyjskich uczelniach? I nagle pojawia się taki Wojtasek który przez większość życia nie pracował naukowo tylko obrażał kolegów z Uniwersytetu Opolskiego pouczając ich w sprawach etycznych. W UO od dawna mówi się o teczce Wojtaska w IPN. Trafiło na najsłabsze ministerstwo w historii RP stąd jest przyzwolenie na takie działania dezinformacyjne.
"zastraszeni edytorzy bo boją się że będą kolejni"
Bo będą:
https://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S0048969724027785?via%3Dihub
https://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S0013935123022788?via%3Dihub
https://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S0753332223005723?via%3Dihub
https://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S0013935122003292?via%3Dihub
A jak poszło w sądzie?
Co z Pana profesura?
Nie dostaje prawdopodobnie ze względu na kłamstwo lustracyjne. Współpraca ze służbami PRL.
I czerwony homoś w akcji. Na każdy nawet durny wpis musi zareagować Królczykiem. Lecz się gościu na nogi bo na głowę już za późno albo wstaw małego w drzwi.
Do zobaczenia w październiku. 😁 Myślę, że wtedy będzie już minimum 10 retrakcji. A może przytrafią się też jakieś kolegom z Lublina, Poznania, Bydgoszczy, Krakowa, Gliwic, Koszalina, Szczecina, Zielonej Góry, Gdańska. Wszystkich wymieniłem? To oczywiście tylko inżynieria mechaniczna.
Rzeszów, Warszawa, Wrocław. Gdzie się zobaczymy w październiku? Z kim? Pana wpisy tylko potwierdzają zaawansowane problemy z głową typowe dla ludzi przed coming out.
W inżynierii mechanicznej wszyscy wiedzą że za Wojtaskiem stoi Wit Grzesik, człowiek który mógłby zapełnić halę osobami które w życiu skrzywdził. Znany z blokowania awansów młodych pracowników. Przez wiele lat defraudował kasę z uczelni jako kierownik i z projektów NCBR. Oczywiście przywlaszczanie wyników badań doktorantów były dla tego pana normą.
Widzę pewien problem w narracji, którą Pan prezentuje. Wkrótce może się okazać, że badacze będą niechętnie podejmować współpracę i publikować wspólne prace z obawy przed trafieniem na nieuczciwego współautora lub osobę, która w przyszłości stanie się obiektem publicznej nagonki. W efekcie zacznie obowiązywać zasada „przyjaciel mojego wroga jest moim wrogiem”, a odpowiedzialność za działania jednej osoby będzie przenoszona na wszystkich jej współpracowników. Takie podejście może prowadzić do osłabienia współpracy naukowej i utrudniać tworzenie zespołów badawczych. Co więcej, publiczne roztrząsanie takich spraw może wyrządzać poważne szkody osobom, które nie dopuściły się żadnych nieprawidłowości.
Nadal nie wiadomo co z profesurą Pana Huberta
Jest taki łowca redaktor, który 2 razy miał wznowienia habilitacji :)
Marek Bibliotekarzu nie śpij, jesteś jeszcze habilitowany?
Marek robił ludziom krzywdę i karma go dopadła.
A poza tym - zawód naukowca nie wiąże się z prestiżem. Za mało zarabia.
No dobra, dosyć tego dobrego, nie ma darmowych obiadków. Sprywatyzować ten cały socjalistyczny naukowy bajzel. Zrobi się restrukturyzację, pozamyka prowincjonalne pseudoszkółki, a uniwersytety poszukają środków na działalność w strefie przedsiębiorstw. No bo jeśli coś jest wartościowe, to ktoś za to zapłaci, nieprawdaż? Może znajdzie się nawet jakiś prezes banku, który zasponsoruje dwóch archeologów śródziemnomorskich, kto wie. No i krótkie kontrakty, góra 3-letnie, żadnych ciepłych etatów. To pobudzi kreatywność i myślenie krytyczne. Po co nam kształcić tylu magistrów? Do pisania promptów AI wystarczy matura. A mniej zdolni do branżówek, androidy nieprędko zastąpią hydraulików i elektryków.
Prowokator czy idiota ?
To drugie. Czasy się zmieniają, a funkcja pożytecznego ‘doskonałego inaczej’ pozostaje ponadczasowa. W czasach PZPR był przydatny do kontrolowania niepokornych naukowców. Obecnie ta ‘inna doskonałość’ jest bardzo przydatna korporacjom do pozyskiwania tanich, niedouczonych niewolników ekonomicznych oraz zapewnienia braku konkurencji.
To forum stanowi wyraźny przykład, że polska nauka wciąż zmaga się z dziedzictwem poprzedniego systemu „doskonałymi inaczej”. Młode pokolenie niema prawa głosu, a bez głębokich zmian strukturalnych środowisko naukowe się nie podniesie. Młodzi badacze po doktoracie często zarabiają wynagrodzenie zbliżone do płacy minimalnej, podczas gdy znacząca część środków przeznaczana jest na utrzymanie emerytowanych pracowników, którzy nie podlegają ocenie, a suma ich ich wynagrodzeń nierzadko przewyższa pensje prezesów, mimo że ich wkład bywa marginalny.
Realista. Wszyscy to wiemy, jedynie wypieramy. Większość naukowców nie jest w ogóle potrzebna do uprawiania nauki, a niedługo nie będzie też potrzebna do kształcenia.
Kto? Ty? Bo ja jestem ironistą.
Ironista był w latach 80-tych i grała w nim Janda, ta co myślała, że młodzi ludzie będą przychodzić do teatru, by oglądać jej starą buzię i jej podobni taki Maleńczuk z Krakowa śmią się wypowiadać, że są artystami i że im się kasa należy, ale w czasach Tuska Jahira jest wedle Tuska wzorem do naśladowania. Coś mają wspólnego bo Tusk to tez artysta, ale innego rodzaju, a kasę z Brukseli dostał za podawanie marynarki tam temu Przewodniczącemu, no to było za taki występ w tym cyrku brukselskim. Ciekawe za co oni tam w Brukseli tak dobrze zarabiają. Same Einsteiny muszą być.
Spodobał mi się ten transparent z napisem "Nawet bakterie maja lepsze warunki do wzrostu" z dopisem "3% na naukę". Nie wiem, czy chodzi o naukę bakterii.. ;=) , ale a w każdym razie, przypomniał mi się niezawodny w wyśmiewaniu rzeczywistości, Pan Jan Pietrzak. Mianowicie, chyba w 1984 r. w "Kabarecie pod Egidą" powiedział, że wybitni uczeni odkryli niedawno, iż bakterie bardzo dbają o ten organizm, na którym pasożytują, zatem wg Pana Pietrzaka, z tego wynika, iż cyt. "bakterie mają mózgi w porównaniu...". :=)))
@kk
Ten fragment mi się spodobał:
"Rozbrojenie protestów naukowców jest proste:
od dołu podwyżki 50% dla asystentów i doktorantów
25 dla adiunktów
3% dla profesorów"
Ta recepta jest całkiem OK, a dorzuciłbym jeszcze usunięcie wszystkich obecnych osób decyzyjnych w NCN. Naukowo są nieźli (czasem nawet wybitni), ale mentalnie to dinozaury. Nie ta epoka Panie i Panowie, dosypanie pieniędzy nie poprawi tej instytucji. Możliwe są dwa warianty:
1. Wariant Europejski: Wywalamy lokalne układy, bierzemy zarząd, radę i panele prosto z UE i idziemy konsekwentnie w stronę standardów ERC (European Research Council). Recenzje mogą robić eksperci z Polski, ale decyzje podejmować powinni ludzie z zewnątrz. Zwykle najciemniej jest pod latarnią.
2. Wariant Krajowy: Osoby decyzyjne z Polski, ale wprowadzamy absolutne minimum cywilizacyjne, czyli – współczynnik akceptacji wniosków (success rate) na poziomie co najmniej 25%. Koniec z patologią, gdzie 90% wniosków trafia do kosza, a naukowcy realizują się w systemie "keep them busy", marnując tysiące godzin na pisanie wniosków-widm tylko po to, żeby mieć poczucie, że są potrzebni, aby system trwał.
Podsumowując, jestem w stanie zrozumieć rozgoryczenie młodych ludzi obecną sytuację. Ale te postulaty z protestu, to nic innego jak próba dalszego zabetonowania aktualnych patologii.
Problem finansowania nauki w Polsce nie sprowadza się wyłącznie do niskich wynagrodzeń i pauperyzacji środowiska akademickiego. To jest problem realny, ale nie da się go uczciwie oddzielić od innych patologii systemowych, które od lat degradują uczelnie od środka.
Na naukę rzeczywiście trafiają znaczące środki publiczne, ale zbyt często nie są one wykorzystywane na wzmacnianie rzeczywistej jakości badań, umiędzynarodowienie czy pozyskiwanie konkurencyjnych grantów zewnętrznych. Duża część pieniędzy bywa kierowana na działania pozorne takie jak rozmaite akcje promocyjne o wątpliwej skuteczności, wydarzenia BUDUJĄCE WIZERUNEK "miernych, ale wiernych" zamiast kompetencji, wyjazdy i fora o charakterze bardziej polityczno-reprezentacyjnym niż naukowym, czy aktywności, które nie przekładają się ani na publikacje wysokiej jakości, ani na granty, ani na rozwój młodych badaczy, na nic faktycznie. Można zapytać wprost: "czy dać nauce więcej pieniędzy?". Pytanie brzmi również: kto tymi pieniędzmi zarządza, według jakich kryteriów, z jaką odpowiedzialnością i czy rzeczywiście służą one nauce, czy raczej podtrzymywaniu lokalnych układów władzy.
Dawno temu, w połowie lat 90-tych PKP były firmą potężną, która jednak nie wiązała końca z końcem. Duża firma konsultingowa przeprowadziła audyt. Okazało się, że tylko we Wrocławiu PKP zatrudniały 20 tysięcy całkowicie zbędnych pracowników.
Moim zdaniem, pieniądze wydawane w Polsce na naukę są wydawane źle i nieefektywnie, a na FA zdaje się, wszystko na ten temat zostało już powiedziane / napisane.
Tak, święta prawda. Wielu tych „całkowicie zbędnych pracowników” było zatrudnionych np. we własnej kolejowej służbie zdrowia, własnej telefonii itp. W ramach restrukturyzacji zwolniono zbędnych i podzielono PKP na 150 spółek i spółeczek z własnymi prezesami, zarządami i profesjonalnymi menedżerami. No i nie jest już potężną firmą, a nas za chwilę będą wozić po torach Czesi, Niemcy i Francuzi i wszyscy będą zadowoleni. Tych historii sukcesów kapitalizmu lat 90. jest więcej, np. dawno, dawno temu była taka potężna firma Polska Poczta, Telegraf i Telefon. A potem ją rozbito, zwolniono zbędnych i komponent Telefon sprzedano kochającej Polaków Republice Francuskiej. Dzięki temu przez 20 lat mieliśmy najdroższe rozmowy telefoniczne w całej Europie i jesteśmy z tego dumni, daliśmy radę.
Niestety, nawet najlepiej przeprowadzony audyt nie chroni przed grabieżą, ale to nie znaczy, że nie jest potrzebny.
Planning without action is a dream, but action without planning is a nightmare.
Ta dyskusja jest naprawdę interesująca; podobne konstrukcje argumentacyjne widywałem w "prestiżowych ośrodkach badawczych", choć nie pochodziły od zespołów naukowych. Przypominam, że to forum naukowe. Poziom argumentacji powinien potwierdzać przynależność do środowiska akademickiego, a nie ją podważać.
Obecny styl wypowiedzi bardziej przypomina mi żarty studentów z korytarza niż merytoryczną debatę naukową.
Student jest szczery. Naukowiec tu też jest szczery do bólu. A w pracy zakłada maskę i zachowuje pozory
Oczywiście, że chodzi o to, że Pan w wypowiedzi poniża studentów.
Co student gorszy i głupszy i bezargumentowy wedle Pana i tylko profesorzy polscy są mądrzy i potrafią dyskutować z argumentami. No śmiech na sali.
Pan w temacie się nie wypowiedział, tylko wrzucił Pan uboczny temat i to według Pana jest dyskusja naukowa.
Ponianie innych tak jak to Pan zrobił w tym poście to jest poziom argumentacji naukowców ?
poniżanie
A co, nie znał pan wcześniej poziomu kultury i inteligencji naukowców?
Szanowny/a/ni Noname's, niezwykłem się powtarzać.
W tradycji cywilizacji rzymskiej zwyczajem było wspierać tych, którzy mają trudność z właściwą interpretacją otoczenia.
Zgodnie z tą tradycją staram się udzielać pomocy, jeśli jednak okazuje się ona nieskuteczna, najwyraźniej odbiorca nie jest w stanie z niej skorzystać.
W cywilizacji spartańskiej obowiązywały inne zwyczaje.
Lubię Ksenofonta. A tekst „Thalatta! Thalatta!” to największy wyimek z literatury.
Wzywam do Ogólnopolskiego Strajku Akademickiego (OSA) od 1 października do odwołania. OSA UŻĄDLI RZĄD! Wszyscy, od studenta do rektora, studenci, kadra akademicka, administracja uczelniana, instytuty PAN-owskie, rządowe i branżowe do czynu. Rządzący od ponad trzech dekad jedynie zabierają skromne przywileje środowiska akademickiego, także te zupełnie bezkosztowe. Profesor mianowany przez prezydenta po parudziesięciu latach pracy naukowo-dydaktycznej, zarabia z ministerialnej tabelki mniej niż pielęgniarka z tabelki ministra zdrowia. Adiunkt naukowo-dydaktyczny z doktoratem zarabia tyle, co nauczyciel dyplomowany w szkole podstawowej. NCN chwali się rozdaniem 70 mini-grantów - gdyby było ich tyle w skali województwa, to i tak byłoby to bardzo mało. Każdy pracownik badawczo-dydaktyczny powinien mieć warunki do prowadzenia badań naukowych, skoro leży to w zakresie jego podstawowych obowiązków, a nie ułamek szczęśliwców uzyskujących środki w centralnej instytucji grantowej. Robocze postulaty poza tym, o czym była mowa na strajku:
1. Radykalny wzrost środków na badania statutowe w państwowych uczelniach akademickich. Każdy pracownik badawczo-dydaktyczny ma prawo i obowiązek do prowadzenia badań, a to oznacza obowiązek elementarnego finansowania tych badań. Granty z centralnych instytucji krajowych i zagranicznych mają służyć finansowaniu długotrwałych i przełomowych w skali kraju i świata badań, a nie codziennej pracy badawczej na większości uczelni. Bez tego dydaktyka akademicka oderwana od badan upada i upadnie w większości ośrodków.
2. Przywrócenie etatów asystenckich (i środków na zagospodarowanie) jako podstawy zatrudnienia dla doktorantów w szkołach doktorskich.
3. Przywrócenie mianowania od stanowiska adiunkta z doktoratem wzwyż, jako podstawy zatrudnienia i zapewnienia wolności akademickiej. Wolność akademicka to nie samowola rektorów.
4. Akademiki dla studentów, tanie stołówki, mieszkania służbowe wynajmowane dla kadry akademickiej - bez tego krajowa mobilność naukowców to w polskich warunkach fikcja. Nie żyjemy w USA.
2. Przywrócenie kolegialności na uczelniach. Dość pseudo-amerykanizacji państwowych uczelni. Dość samodzierżawia rektorów, quasi-"rad nadzorczych" de facto kontrolowanych przez rektorów. Przywrócenie rad wydziałów. Zwolnić mianowanego nauczyciela akademickiego można jedynie za zgodą senatu uczelni.
3. Realne przywrócenie prawa do rocznych urlopów naukowych i dwuletnich urlopów zdrowotnych.
4. Przywrócenie ulg komunikacyjnych na poziomie 50%.
Amen, Awoman.
Od DWUDZIESTU LAT PROWADZĘ BADANIA PRAKTYCZNIE BEZ PIENIĘDZY. Robienie polskiej nauki polega na pracy często na prywatnym laptopie, na dostawaniu materiałów do badań od kolegów (bo instytuty nie mają pieniędzy), na publikowaniu tam gdzie jest za darmo i szybko (czyli dostajesz zniżki 100% w MDPI i korzystasz, bo instytut nie ma pieniędzy), na pracy na starym sprzęcie, wyposażonym w komputer z czasów Gierka, na SAMODZIELNYM NAPRAWIANIU SPRZĘTU POMIAROWEGO I KUPOWANIU CZĘŚCI DO TEGO SPRZĘTU ZA PRYWATNE PIENIĄDZE, PRZEZNACZONE NA CHLEB DLA DZIECI. Nauka CZĘSTO polega na wpisywaniu autorów ZA SFINANSOWANIE badań - BO INSTYTUTY NIE MAJĄ PIENIĘDZY! WYMIENIAĆ DALEJ? DODAM, ŻE MAMY DO TEGO MOBING, BARDZO NISKIE ZAROBKI, OBOWIĄZKÓW, KTÓRE LUDZIE WYKONUJĄ NA KILKU ETATACH, ZA JEDNĄ PENSJĘ I NIEMOŻNOŚĆ DOSTANIA JAKIEGOKOLWIEK GRANTU, GDZIE RECENZENCI, ABY GRANTU NIE PRZYZNAĆ POSUWAJĄ SIĘ DO WYTYKANIA JEDNEGO BŁĘDU W PROJEKCIE, A NAWET DO KŁAMSTWA! A więc mamy to co mamy! Polacy nie chcą przyjść na doktoraty, mamy samych przyszłych doktorów z Azji oraz z Afryki!!!!!!!!
"Każdy pracownik badawczo-dydaktyczny ma prawo i obowiązek prowadzenia badań, a to oznacza obowiązek elementarnego finansowania tych badań" - dziękuję za ten punkt, który powinien być jednym z kluczowych haseł protestu. Ja ze swojej uczelni nie dostałam żadnego dofinansowania (nie licząc groszowych kwot za książkę, czy krótką subskrypcję) od wielu lat. Dlaczego więc mamy prowadzić badania, skoro uczelnie nie wywiązują się z obowiązku ich finansowania, a NCN oferuje nam loterię zamiast konkursu?
Co do pensji to rząd patrzy na średnie zarobki, więc są wśród naukowców krezusi.
Oni są zainteresowani utrzymaniem tego jak to było do tej pory i dawniej.
5. Przywrócenie PZPR ... itd. ....
Drogi Studencie, z całego serca życzę Ci, by spełniły się Twe marzenia i władzę w Polsce zdobył Mr. Mentzen i J.W. Król Korwin. Szkoły i uczelnie zostaną sprywatyzowane. Rzecz jasna sprywatyzowane UW i UJ upadną jako nierentowne, a w ich miejscu powstaną wspaniałe drapacze chmur niczym w Nowym Jorku. W Warszawie za to powstanie filia Harvardu, a w Krakowie filia Stanforda. Do swojego 30-letniego kredytu na kawalerkę dorzucisz 50-letni kredyt edukacyjny na kształcenie swojej progenitury. Gdy rzucisz e-papieroski i ograniczysz spożycie sojowego latte w Starbuniu, to może nawet dasz radę. Albo pozostaniesz przy posiadaniu adoptowanego wielorasowego psiecka i wszyscy będą szczęśliwi.
Wypowiedź ma swoją nazwę, której nie wypada cytować na tym forum. Powiadasz, że przez 50 lat kariery naukowej zakopałeś swoje pięć talentów i z tego powodu jesteśmy zacofani, biedni oraz pracujemy jako niewolnicy ekonomiczni.
Starasz się wyprzeć z pamięci, że to nie pozostaje bez konsekwencji, III prawo Newtona nie przestaje obowiązywać.
W „swoim świecie” myślisz życzeniowo, kategoriami ludów pierwotnych: wierzysz, że „odprawianie rytuałów plemiennych na rzecz prestiżu i wielkości” zapewni trwanie dobrostanu. To tak nie działa. Inkowie też tak myśleli, dopóki Cortés nie wysiadł ze swoją załogą z okrętów.
Pamiętam, jak pan Korwin-Mikke powiedział (lata 90-te XX w.), żeby sprywatyzować wychodki... :=)
Przeczytał pan mój ostatni kometarz w tym wątku? https://forumakademickie.pl/dlaczego-budujemy-skansen-a-nie-druga-doline-krzemowa/
Dla pewności go wkleję jeszcze raz:
To był komentarz do pana na temat imć studenta. Jeśli wyszło kwiprokwo, to przepraszam. A za komentarz dziękuję. Do imć studenta pisać nie będę, bo wie pan, nie wszyscy zasługują na to, by im odpowiadać.
Panie Profesorze
Odpowiedziałem Panu tutaj 2 razy dzisiaj, ale niestety, moje odpowiedzi nie zostały zamieszczone. Spróbuję wobec tego, jeszcze raz.
Otóż, dziękuję za wyjaśnienie. W sprawie, o której Pan pisał, wszystko jest OK.
😊
Panie Profesorze
Odpowiedziałem Panu tutaj 2 razy dzisiaj, ale niestety, moje odpowiedzi nie zostały zamieszczone. Spróbuję wobec tego, jeszcze raz.
Otóż, dziękuję za wyjaśnienie. W sprawie, o której Pan pisał, wszystko jest OK.
Panie Profesorze
Dziękuję za wyjaśnienie. W tej sprawie wszystko OK. :)
Panie Profesorze
Dziękuję za wyjaśnienie. W tej sprawie wszystko OK. :)
Polskie uczelnie są prywatnymi folwarkami za pieniądze podatników. Wąska, zamknięta grupa żyje całymi rodzinami z uczelni. Dodając ich wynagrodzenia z dodatkami funkcjonalnymi, otrzymujemy kwoty powyżej pensji prezesów.
Pozostali nic z tego nie mają: ani wykształcenia, ani możliwości zatrudnienia. Są tanimi niewolnikami ekonomicznymi.
Imponujące rozeznanie. Jakby po doświadczeniu pięciu lat studiów na pierwszym roku, na co najmniej siedmiu uczelniach. Albo nigdy, jednak partyjny prikaz każe walić w publiczne podmioty.
Nie tylko uczelnie w Polsce sa prywatnymi folrwarkami panszczyznianymi, rowniez samorzady, spolki skarbu panstwa, szpitale, wojsko i wszelkiej masci urzedy i instytucje publiczne. Relacje w takich organizacjach publicznych sa niewolnicze, jesli ktos nie jest z ukladu towrzysko- rodzinnego. Osoby zatrudnione zewnatrz beda robic za parobka podwojnie lub potrojnie w takicj instytucji, sa dyskryminowane i nie maja szans na awans zawodowy ani na zarobienie godziwej pensji.
Dlatego wielu mlodych ludzi ucieka w swiat lub wiekszych miast. Jest korupcja i bezprawie. A dla mnie prywatnie nie ma roznicy kto rzadzi czy PIS czy PO, te dwie partie dzielily, roznily rozne grupy spoleczne oraz je korumpowaly. PIS dawal kase i socjal emerytom i patologii oraz organizacjom koscielnym a PO dba o budzetowke urzednikow oraz ostatnio artystow. Kto na to wszystko robi? Kto jest frajerem do placenia podatkow? Osoby na etacie oraz prywatne firmy
Jakoś tak cicho było o dzisiejszych decyzjach odmownych NCN w Sonatach i OPUSACH.... wiele bardzo dobrych projektów odpadło.....a za kilka dni odpadna kolejne.... już dziś NCN powinien otrzymać dodatkowe środki na ten rok.
Ja dostałam odmowę. Pierwszy recenzent znalazł jedną pomyłkę w skrótowej nazwie związku i oparł na tym całą recenzję, drugi nie znalazł hipotezy badawczej, napisanej kilka razy tłustym drukiem. Także, tego... Żyć, nie umierać. Od ośmiu lat dostaję co rusz to głupsze recenzje i oczywiście główny zarzut - brak doświadczenia w kierowaniu projektami.
Powiem tak, ja bym się wstydził napisania niektórych z recenzji do pierwszego etapu z tych które widziałem, tak że tego...
I ministerstwo wystawiło Gzika, mega lesera. Kombinator bez dorobku naukowego na poziomie naukowym magistrantów. Nawet jak dadzą 10% na naukę to przy takim wiceministrze odpowiedzialnym za naukę nic nie pójdzie do przodu. Chodzi i się żali że Tusku nie ma czasu się z nim spotkać a że mu Tusku powiedział że go z partii wywali, poziom przedszkola. W Chinach też jest oficer polityczny, taki gospodarz Anioł.
Pani Ministra w formie. Tyle istotnych postulatów, ale najważniejsze trzynastki w PAN. Zapomniała tylko, że zdecydowana większość nauki w Polsce dzieje się poza PAN.
W Instytutach nie mają czasu pracować naukowo, FA, redit i inne fora- ktoś musi komentować wszystko. Wystarczy spojrzeć na dorobek Rachwalda i instytut w którym pracuje. Z nudów już chyba jeden drugiemu w nosie grzebie. Dasz więcej na naukę to dalej będą nic nie robić ale za większe pieniądze. Dopóki nie zrobi się porządku z kolesiostwem słabych rektorów z indeksem H na poziomie 5 nauka nie pójdzie do przodu. Kto z ministerstwa ma jakieś wartościowe prace naukowe, no może Mrowczynska. Za co prof dostał Gzik?
A znam ten instytut, Drozdowski jest tam dyrektorem. On pracuje na SGGW a w instytucie za symulowanie pracy dostaje prawie 30 tysięcy. Pasuje mu taki Rachwald bo jak nic nie robi to i po nic nie przychodzi. Tak właśnie przepala się kasę na naukę: dyrektor dwie pensje i jeszcze banda nierobów którzy czy się stoi czy się leży wynagrodzenie się należy.
Prof. Ben Zhong Tang na rektora UJ!
https://scholar.google.com/citations?user=gMVeWQkAAAAJ&hl=zh-TW
Indeks Hirscha 220, 2300 publikacji, 258 000 cytowań! Mogę podać tyle podobnych przykładów, że wystarczy na osadzenie wszystkich stanowisk rektorskich w polskich uczelniach publicznych.
Jeszcze doniedawna nie mógł się pan nachwalić Wójsa rektora PWr i jego działań proetycznych. A tu poza Collegium Tumanów wychodzi jeszcze jeden dyplom bez uczestnictwa w zajęciach i kilkanaście plagiatów. Jedna wielka HIPOKRYZJA. Kto jeszcze jest etyczny z pana kolegów? Trochę fizyków i chemików z UO ostatnio wypłynęło z plagiatami. A no tak Tomasz Dietl jeszcze i jego plagiaty. A już miał dostać Nobla z fizyki.
Chodzi o te spreparowane wpisy na PubPeer? Te z ubiegłego roku na prof. Wójsa na potrzeby listu wysłanego do Leonida Schneidera 19.02.2025? Te na prof. Dietla po odwołaniu Krystiana Marszałka z funkcji przewodniczącego Komisji Nauk o Życiu Rady NCN?
"Trochę fizyków i chemików z UO ostatnio wypłynęło z plagiatami."
OK, pewnie kolejne wpisy na PubPeer. A proszę mi podać na kogo teraz, bo ja wiem tylko o tej przeglądówce Piotra Wieczorka. Na mnie jest już 10. Pan Fu i spółka.
"Kto jeszcze jest etyczny z pana kolegów?"
No nie wiem, pewnie w waszej opinii nikt. Tylko wy jesteście etyczni. A może Elisabeth Bik, Dorothy Bishop (Oxford), Nick Wise (Cambridge), Mu Yang (Columbia)? W Polsce to moich kolegów mogę policzyć na palcach, ale raczej nikt nie chce się ujawnić, żeby nie być wystawionym na takie działania odwetowe jak ja.
Za wspieranie rosyjskiej dezinformacji w Polsce skazuję chemię Uniwersytetu Opolskiego na odebranie kategorii A. Jeżeli nie zostaną podjęte adekwatne kroki w stosunku do pana Wojtaska zabrane zostaną w kolejnych latach prawa habilitowania.
🤣🤣🤣🤣🤣 A może by tak przeczytać ustawę?
To nie prowokacja tylko ostrzeżenie
Jak zawsze komentarz nie na temat. Proszę czytać uważnie a pana propagandę sowiecką trzymać z dala od Polski. Rosyjskim propagandzistom już dziękujemy.
O przepraszam, to akurat chińska propaganda. Pytanie która lepsza/gorsza. Od ruskich trzeba się bać rakiet i armat, od Chińczyków raczej tylko nowych technologii. W ciągu dekady przejmą nas bez jednego wystrzału. Proszę spojrzeć na rynek telefonów komórkowych, tabletów, laptopów, mikrofalówek, piekarników, lodówek, etc. A w ciągu ostatnim dwóch lat np. samochodów. Już miesiąc temu chińscy producenci samochodów zaoferowali przejęcie wszystkich producentów europejskich - Mercedes, Audi, VW, Opel, Renault, Fiat...
Bardzo współczuję pana żonie i biedne pana dzieci. Ktoś kiedyś wyśle im pana komentarze i jeżeli wdały się w żonę to zwyczajnie będą się wstydziły. Pan nadal nie rozumie jak ludzie drą łacha z pana. Zwyczajnie nikt u nas na Uniwersytecie nie chce mieć z panem nic wspólnego. Nawet koledzy z wydziału w rozmowach się wstydzą. Wszyscy znają historię „awansu” na hab, bałaganu na wydziale, komisji awansowej itd. Ja osobiście nie wiem czy jest pan agentem czy tylko człowiekiem z problemami z głową.
"Wszyscy znają historię „awansu” na hab,"
Tak? A ja nie znam, proszę mi przypomnieć.
"bałaganu na wydziale,"
Ciekawe, w latach 2009, 2010, 2011, 2012 dostałem nagrody rektora za osiągnięcia organizacyjne. Ale bałagan faktycznie był totalny. Przez 27 miesięcy mojej kadencji budynek wydziału był w remoncie i pracownicy byli rozproszeni po strychach, piwnicach i komórkach na szczotki. A mimo to w roku 2013 wydział uzyskał kategorię A i prawa habilitowania.
"komisji awansowej itd."
A o jakąż komisję znowu chodzi?
"Nawet koledzy z wydziału w rozmowach się wstydzą." Bo mają czego - 80% publikuje w MDPI, 50% - regularnie. A ponieważ od 5 lat wypominam, że to może jednak nie jest powód do dumy, to chyba nie ma się co dziwić, że mało kto mnie lubi. Przywykłem.
A co z profesurą ? Dlaczego nie nadano?
Proszę czytać komentarze. Właśnie ktoś powyżej to wyjaśnił:
"Bo na razie wszyscy odkryli że nie ma pan potencjału intelektualnego żeby zabierać głos w dyskusji."
Proszę napisać dlaczego po takim czasie od wniosku nie ma Pan tytułu? Udziela się Pan tutaj, pewnie niektórzy traktują Pana jako autorytet, dlaczego Pan to ukrywa?
Ja? Ukrywam? Przecież ten temat już tyle pojawiał się na tych łamach, że zliczyć się nie da. Każdy może se przeczytać.
"Status postępowania: w toku"
https://radon.nauka.gov.pl/dane/profil/55fa779c-d376-4538-ba56-16ed27fcc722
A parę osób okazało się godniejszymi ode mnie: Grzegorz Królczyk, Szymon Wojciechowski, Marek Jaszczur, Krystian Marszałek... Ale prawdziwy worek to dopiero się rozsypie.
Panie Hubercie,
Na Zachodzie też nikt takim kandydatem nie pogardzi. Najważniejsze są wskaźniki, więc wszyscy na nie grają. Tak dziś po trosze wygląda nauka na świecie.
Panie Maćku,
Oczywiście ma Pan rację. Ale co ja tam o jakimś chemiku materiałowym piszę. Tutaj jest prawdziwy omnibus - 5,5 mln cytowań, indeks Hirscha 1867.
https://scholar.google.com/citations?hl=en&user=fm3iBmgAAAAJ
Co prawda to tylko durny Google Scholar, który liczy wszystko, co znajdzie w internecie, ale jednak.
A w Polsce ilu się chwali :"Jestem zaklasyfikowany w TOP 2% najczęściej cytowanych naukowców świata"? Więcej takiego liczenia. Na pewno od tego przybędzie nam odkryć.
Panie Hubercie,
Gdyby nie Pan, to nigdy nie zainteresowałbym się osobą, dziełem i osiągnięciami pani dr Elisabeth Bik z Holandii. Poświęciłem Jej osobie dużo czasu, analizując wywiady i teksty, i właściwie doszedłem do wniosku, że nauka na Zachodzie zaliczyła upadek. O ile sam biorę pod uwagę wskaźniki liczbowe w odniesieniu do produktywności instytucji akademickich globu, to zarazem jestem przeciwny promowaniu ich w przypadku indywidualnej oceny dorobku badaczek i badaczy, gdyż te wskaźniki nic nie mówią o jakichkolwiek odkryciach w nauce. Czy można teraz się dziwić Doniowi Trumpowi, że tnie wydatki na naukę amerykańską? Polecam Panu ciekawy artykuł Chiny przewyższają USA w wydatkach na badania, w ostatnim numerze www.sprawynauki.edu.pl.
A co pan odkrył? Bo na razie wszyscy odkryli że nie ma pan potencjału intelektualnego żeby zabierać głos w dyskusji.
To jest dopiero początek. Protesty przeciwko PiS też zaczynały się skromnie, chociaż, jak na nasze środowisko, było sporo ludzi. Lekarze i pielęgniarki przez 20 lat walczyli o godne podwyżki. Nas też czeka długa droga. Może to jest jedna z ważniejszych rzeczy, które mamy do zrobienia przez nadchodzące 15 lat.
No dobrze, teraz pan odsunie PO od władzy. Kto wtedy będzie rządzić? Mentzen? To życzę wszystkiego najlepszego.
Panie niedoinformowany profesorze PAN: Mentzen ma lepsze wykształcenie od Tuska.
W rzeczy samej
Wykształcenie często nie idzie w parze z wiedzą, a tej brakuje. W Polsce można zrobić doktorat, a nawet profesurę i mieć w głowie sieczkę, czego przykładów mamy aż nadto.
chyba tylko ktoś bez znajomości dziedziny i tematu może tak napisać
Mentzen napisał bardzo dobry doktorat, jest w sieci, każdy może zobaczyć. Natomiast jego poglądy na temat finansowania nauki (i prawie wszystkiego innego) są bardzo jednoznaczne i podejrzewam, że nie wszystkim się spodobają.
Co nie znaczy, że Tusk jest mądry.
A ty co profesorem na dwóch posadach jesteś ?
Rozbrojenie protestów naukowców jest proste:
od dołu podwyżki 50% dla asystentów i doktorantów
25 dla adiunktów
3% dla profesorów
i sprawa załatwiona
Ministerialna ŻENADA
Kogo nie było ? Zobaczcie, że w d....... mają to tak zwane gwiazdy polskiej nauki.
Przecież prof. Michał Tomza to gwiazda (serio). Na dodatek patrzy na polską naukę przez różowe okulary - myśli chyba, że poziom Wydziału Fizyki UW i jego samego to reguła… albo tak czaruje.
Gość ma parcie na szkło. Dopiero chwalił się zdjęciem z Tuskiem i co zrobił NIC. Większość czasu spędza na X i innych promocjach. Kolega Dietla i nie trzeba o etyce więcej pisać.
Byłem. Było dość nudnawo i nijako. Nawet ministrów wygwizdać nie potrafiliśmy.
Myślę, że na to jeszcze przyjdzie pora. Na razie pojawił się sygnał, że skończyło się pisanie listów z wyrazami oburzenia. To już sporo.
40 lat poniewierania nauką to mało?
Napisałem Panu już 4 razy dzisiaj odpowiedź, ale niestety z niewiadomych przyczyn, admin nie zamieścił tych odpowiedzi tutaj.
40 lat poniewierania nauką, to faktycznie długi okres, i aż strach pomyśleć, ile zmarnowano przez ten czas w Polsce szans na rozwój kraju, ale też i na rozwój naukowy oraz kariery akademickie wielu ludzi, a tym samym, zmarnowano szanse na wzrost prestiżu Polski na arenie międzynarodowej.
Zatem, uznawanie za sukces tego, że ten protest jest teraz i że "pojawił się sygnał, że skończyło się pisanie listów z wyrazami oburzenia", to trochę przesada.
PS. Dziękuję Panu Profesorowi za wyjaśnienie sprawy Pana wypowiedzi odnośnie imć studenta. Zatem, w tamtej sprawie - wszystko OK. :)
Och, zaraz sukces. Ale dlaczego przesada? Po raz pierwszy od dawna środowisko wydało z siebie coś więcej, niż wyrazy troski i oburzenia. Chyba się Panowie nie spodziewaliście, że nagle i od razu naukowcy ruszą w 10 tysięcy ludzi na Warszawę i przystąpią do palenia opon oraz forsowania budynku Sejmu?
Samą obecność wiceministrów i to, co mówili, traktuję raczej w kategoriach humorystycznych. Bo trudno było bardziej dobitnie pokazać, że są w istocie figurantami, pozbawionymi jakiejkolwiek mocy sprawczej. Niby już to wiedzieliśmy, ale jak się widzi dowód, to od razu robi się przyjemniej na sercu.
To co, za następne 40 lat będą już gwizdy na bałamutne teksty wiceministrów? Niewielu z nas tego dożyje.
Fakt, nasze środowisko nie jest specjalnie responsywne. Cóż. Może mój wychowanek dożyje. Też dobrze.
Wyszło dużo lepiej niż wszyscy oczekiwali, brawo My!!!