Aktualności
Sprawy nauki
08 Grudnia
Opublikowano: 2024-12-08

Więcej grantów ERC w Polsce, ale… jak to zrobić?

Cztery projekty polskich badaczy i badaczek otrzymały najlepszą ocenę w II etapie ostatniego konkursu ERC Consolidator Grant. Tylko jeden z nich uzyskał finansowanie. W Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego rozmawiano kilka dni temu o propozycjach zwiększenia wykorzystania przez Polskę unijnych środków na programy badawczo-rozwojowe, w tym wzrostu liczby afiliowanych w naszych instytucjach naukowców z europejskimi grantami. 

European Research Council (Europejska Rada ds. Badań Naukowych) to utworzona przez Komisję Europejską niezależna agenda Unii Europejskiej finansująca najwyższej jakości badania naukowe. Przyznawane przez nią granty należą do najbardziej prestiżowych na Starym Kontynencie. Finansuje pionierskie, przełomowe prace badawcze prowadzone w dowolnym obszarze naukowym.

Środki rozdzielane są w pięciu konkursach:

  • Starting (2–7 lat po doktoracie, do 1,5 mln euro na 5 lat)
  • Consolidator (7–12 lat po doktoracie, do 2 mln euro na 5 lat)
  • Advanced (doświadczeni naukowcy o uznanym dorobku, do 2,5 mln euro na 10 lat)
  • Synergy (2–4 głównych badaczy, do 10 mln euro na 6 lat)
  • Proof of Concept (laureaci grantów ERC, 150 tys. euro na 18 miesięcy).

W pierwszych trzech możliwe jest zwiększenie budżetu danego projektu o 1 mln euro, w ERC SyG – o 4 mln euro.

Brakuje nam do setki

ERC powstała 17 lat temu i przez ten czas przyznała już ponad 16,8 tys. grantów na łączną sumę prawie 30 mld euro (uwzględniliśmy wyniki ostatnich konkursów, które nie figurują jeszcze w statystykach ERC). W krojeniu tego tortu mamy jednak znikomy udział. W 2007 roku polskie konto otworzył Stefan Dziembowski (w 2019 ponownie wpisał się na listę beneficjentów) i od tamtej pory nie zdołaliśmy jeszcze przekroczyć bariery stu grantów (najwięcej mamy ERC StG – 48, a ponadto 19 ERC CoG, 13 ERC AdG, 7 ERC PoC i 2 ERC SyG), a do krajowych jednostek trafiło niespełna 160 mln euro. Nasz współczynnik sukcesu tylko nieznacznie przekracza 4%.

Co ciekawe (i alarmujące), dzięki znakomitym wynikom w ostatnim rozdaniu grantów Synergy (2) i Consolidator (10), w regionalnej konkurencji stratę do nas odrobili Czesi, zaś wśród krajów wideningowych już o dwie długości wyprzedzają nas Portugalczycy. Z danych Krajowego Punktu Kontaktowego PB UE wynika, że w poprzedniej perspektywie finansowej (Horyzont 2020), z ERC popłynęło nad Wisłę 47,7 mln euro, co dało nam w tej grupie państw 5 miejsce (za Portugalią – 146 mln euro; Czechami – 64,1 mln euro; Węgrami – 52,4 mln euro i Grecją – 50,3 mln euro). W obecnym Horyzoncie Europa ustępujemy już nie tylko Portugalii, ale od kilku dni także Czechom. Nie dość tego, regułą stało się ostatnio, że na listach laureatów widnieje więcej naszych rodaków z zagraniczną afiliacją niż z polską (w ostatnim StG 8:2, w CoG 4:1)

Jak poprawić te niezbyt imponujące statystyki dyskutowano kilka dni temu w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

Umiędzynarodowienie polskiej nauki to jeden z naszych priorytetów. W Brukseli intensywnie pracujemy nad wzmocnieniem pozycji polskich uczelni i instytucji badawczych. Zależy nam, aby nasi naukowcy mogli pełniej korzystać z europejskich funduszy wspierających badania, innowacje i rozwój – mówił minister nauki Dariusz Wieczorek na spotkaniu z zaproszonymi laureatami europejskich grantów: dr hab. Kingą Kamieniarz-Gdulą (Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, ERC StG 2021), prof. Januszem Bujnickim (Międzynarodowy Instytut Biologii Molekularnej i Komórkowej, ERC StG 2010, ERC PoC 2012) i dr. Rafałem Kucharskim (Uniwersytet Jagielloński, ERC StG 2022).

Spod kreski, ale z pieniędzmi

Pomysłów nie brakuje. Jednym z najczęściej przywoływanych jest finansowanie na szczeblu krajowym projektów, które otrzymały najwyższe możliwe oceny, ale nie zostały zakwalifikowane z uwagi na ograniczony budżet konkursów ERC. To przypadek choćby ostatnich „konsolidatorów”. Przypomnijmy, na 42 wnioski z Polski (ocenianych było 41, bo jeden nie spełnił wymogów formalnych) osiem przeszło do II etapu. Jako jedyna grant otrzymała dr hab. Małgorzata Kot, archeolożka z Uniwersytetu Warszawskiego. Trzy inne polskie projekty, mimo oceny A, znalazły się „pod kreską” i z powodu braku funduszy nie uzyskały finansowania.

Nie ma nic gorszego niż ocena A w drugim etapie, ale bez finansowania. Oznacza to bowiem, że we wniosku tak naprawdę nie ma czego poprawiać, jest idealny. Jednak przy ograniczonym budżecie ERC, zostaje wówczas tylko osobista satysfakcja z dobrego wyniku. Jedyny minus, jaki widzę, jest taki, że musielibyśmy wydać krajowe środki, które można by było przeznaczyć na inne badania, ale czy to znowu aż taka wada? – mówiła Bogna Hryniszyn, dyrektorka Biura ds. Doskonałości Naukowej PAN, w wywiadzie dla „Forum Akademickiego”.

Robiono to już zresztą w ramach ministerialnego programu Ideas Plus, a potem Ideas Plus II. Uruchomiony w 2010 roku przez minister Barbarę Kudrycką miał stanowić zachętę dla badaczy, by składali wnioski do ERC, a w przypadku niepowodzenia mogli liczyć na pieniądze. Przykładowo, w premierowej edycji finansowaniem objęto jeden projekt na kwotę ponad 600 tys. zł, w drugiej – sześć o łącznej wartości ponad 12,2 mln zł, w trzeciej – cztery na kwotę przeszło 12,1 mln zł. Dodatkowym argumentem stojącym za tą koncepcją jest oszczędność na ocenie wniosków, bo ta dokonywana byłaby już na poziomie europejskim.

Taki mechanizm funkcjonuje w kilku krajach, m.in. w Portugalii, która w całym Horyzoncie Europa radzi sobie znacznie lepiej od nas. Wdrożyli program, w którym badacze i badaczki z drugiego etapu konkursów ERC, ale bez uzyskanego finansowania, dostają środki z krajowego budżetu na realizację tego grantu. To świetny pomysł z kilku powodów. Wniosek nie musi już przechodzić oceny, co ogranicza koszty, a po drugie zatrzymujemy znakomitego badacza w Polsce, dajemy mu możliwość dalszego rozwoju. Same plusy – podkreślała niedawno w rozmowie z FA Katarzyna Kubica-Oroń, ekspertka Krajowego Punktu Kontaktowego Programów Badawczych UE w obszarze ERC.

Skąd wziąć na to pieniądze? Rozwiązaniem – i to kolejny pomysł wart rozważenia – jest tzw. transfer środków w ramach funduszy europejskich dla danego kraju członkowskiego. Z mechanizmu tego skorzystały już m.in. Litwa i Malta. Na czym polega? To jedno z narzędzi wskazywanych przez samą Komisję Europejską, dzięki któremu decyzją danego kraju członkowskiego można przesunąć dostępne środki strukturalne na rzecz np. konkursów dla najzdolniejszych badaczek i badaczy organizowanych przez ERC. Nie chodzi tu przy tym o żadne dodatkowe pieniądze, lecz dołożenie funduszy zarezerwowanych i tak dla danego kraju, tyle że do innych programów.

Mechanizm transfer of funds jest elementem pakietu synergii, który pozwala wykorzystywać środki strukturalne w programie ramowym. Takie strategie funkcjonują między różnymi programami. Komisja szuka synergii w obrębie badań i innowacji właśnie po to, aby można było te cele finansować z różnych funduszy. I nawet jeśli państwo nie zawarło w umowie partnerskiej takiego rozwiązania, to zawsze może o niego wystąpić, aneksując umowę – podpowiada dr Tomasz Poprawka, dyrektor Biura PolSCA Polskiej Akademii Nauk w Brukseli.

Wielką orędowniczką tej idei jest m.in. dr Maria Górna z Wydziału Chemii Uniwersytetu Warszawskiego oraz Centrum Nauk Biologiczno-Chemicznych UW. W ramach swojej działalności w grupie roboczej Initiative for Science in Europe (ISE) dotyczącej Horyzontu Europa poszukuje rozwiązań, które zwiększyłyby udział naszego kraju w tym programie ramowym UE.

Chodzi o przekazanie np. 50 mln euro z funduszy spójności bezpośrednio na rzecz wybranych instrumentów finansowanych z Horyzontu Europa, choćby konkursów European Research Council, Maria Skłodowska-Curie Actions czy European Innovation Council. Ze środków tych w polskich jednostkach mogłyby być realizowane indywidualne projekty (tzw. mono beneficiary grants) dla badaczy startujących w tych konkursach i wysoko się w nich plasujących. Ta zmiana może być wprowadzona stosunkowo łatwo w ramach umowy partnerstwa między Polską a Unią Europejską – przekonuje.

Odważnie i po polsku

ERC przyznaje granty mobilnościowe, co oznacza, że nie są one przypisane do instytucji, lecz do naukowca. Można je więc realizować w ośrodku innym, niż pod który się afiliowało we wniosku. Ostatnio taka sytuacja stała się udziałem dr. Kamila Mamaka, filozofa i prawnika, który jako postdok na Uniwersytecie Helsińskim zdobył we wrześniu ERC Starting Grant. Od nowego roku będzie go jednak realizował na Uniwersytecie Jagiellońskim. Takich naukowców, nie tylko Polaków pracujących za granicą, moglibyśmy ściągnąć dzięki kolejnemu (odważnemu, przyznajmy) pomysłowi – stworzeniu instytucji wzorowanej na ICREA, czyli Catalan Institution for Research and Advanced Studies. To organizacja wspierana w całości przez rząd Katalonii. Zatrudnia obecnie 285 badaczy z 29 krajów, od filozofów po astrofizyków, którzy prowadzą badania w 48 różnych instytucjach goszczących. Jeden na czterech realizuje właśnie grant ERC. O ICREA pisaliśmy niedawno w naszym serwisie internetowym.

Od początku swojego istnienia ICREA stworzyła stałe posady dla ponad 350 osób ze wszystkich dziedzin nauki. Działa w sposób niesłychanie selektywny, stara się ściągać ludzi, którzy reprezentują najwyższy światowy poziom w nauce – mówił nam prof. Maciej Lewenstein z Institut de Ciències Fotòniques (ICFO) w Castelldefels, jedyny Polak związany z ICREA.

Organizacja oferuje stałe stanowiska badaczom z całego świata, którzy chcą przyjechać i pracować w Katalonii. Z biegiem lat stanowiska te stały się synonimem światowej doskonałości akademickiej. Co ważne, ubiegać się o nie mogą nie tylko obcokrajowcy, ale również ci, którzy już funkcjonują w tamtejszym systemie. Obecnie 40% zatrudnionych to Hiszpanie.

Ci, którym marzy się ICREA w polskiej wersji, są przekonani, że to mało ryzykowne – zainwestowanie w doskonałych naukowców, a przez to i w jednostki naukowe, ma dać szybki i pewny zwrot w postaci pozyskanych z zagranicy środków na finansowanie, wzrostu umiędzynarodowienia, podniesienia widzialności polskiej nauki na świecie i jej potencjału aplikacyjnego, a także jej obecności w ERC.

Wsparcie nie tylko dla naukowców

Wśród pomysłów na poprawę polskich statystyk są też może mniej spektakularne, ale czyż nie warte zainteresowania? Jakiś czas temu ministerstwo utworzyło program „Granty na granty”. Służy on wsparciu podmiotów systemu szkolnictwa wyższego i nauki w zwiększaniu efektywności ubiegania się o granty finansowane ze środków pochodzących z budżetu UE na realizację projektów badawczych. Na ułomność przepisów wykonawczych tego programu wskazywał niedawno na naszych łamach prof. Karol Życzkowski, laureat ERC Advanced Grant.

Wniosek należy składać w terminie 60 dni od dnia otrzymania zaproszenia do II etapu konkursu ERC. Zamiast koncentrować się na dobrym przygotowaniu do II etapu konkursu ERC, „wyróżniony badacz” zmuszany jest do przygotowania w tym czasie kolejnego wniosku i wypełniania tabelek z kosztorysem. Co więcej, rozliczane są jedynie koszty „związane z opracowaniem wniosku projektowego, poniesione w okresie 12 miesięcy przed jego złożeniem na wezwanie konkursowe”, a jednorazowy dodatek do wynagrodzenia dla współpracowników przysługuje jedynie aktualnie zatrudnionym pracownikom uczelni. W moim przypadku część wniosku o grant powstała na bazie współpracy z osobami, które wtedy pracowały już poza uczelnią, więc nie byłbym w stanie wnioskować o dodatek dla tych osób, rzeczywiście pomocnych w przygotowaniu wniosku, aby w ten sposób docenić ich pracę – pisał prof. Życzkowski.

W konkursie można też wnioskować o dodatkowe wynagrodzenie dla autora projektu. To skądinąd słuszne rozwiązanie – wszak za dobrą pracę należy nagradzać – ale wnioskowanie o nagrodę pieniężną dla samego siebie? Aby koncepcja „grantów projakościowych” mogła działać i efektywnie skłaniać dobrych uczonych do przystępowania do konkursów ERC, prof. Życzkowski proponuje ją gruntownie uprościć.

Taki grant powinien być przyznany przez ministerstwo (za pośrednictwem rektora / dyrektora instytutu) każdemu uczestnikowi II etapu konkursu ERC, bez konieczności wypełniania jakichkolwiek formularzy oraz przygotowywania wniosków i kosztorysów. Wystarczyłby jedynie list z ministerstwa do autora wniosku z gratulacjami udziału w II etapie konkursu ERC z jednoczesną informacją o przyznaniu nagrody oraz projakościowego dofinansowania. Wiele projektów zakwalifikowanych do II etapu w ERC nie otrzymuje finansowania, więc taka informacja otrzymana już po udziale w konkursie może nieco pocieszyć i zachęcić do ulepszenia wniosku oraz ponownego startu w kolejnej edycji konkursu – przekonuje fizyk z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Pomysłów na to, aby zwiększyć liczbę grantów ERC realizowanych w Polsce, jest zdecydowanie więcej. Czy jednak któryś z nich zostanie wprowadzony w życie? To zależy już od władz ministerstwa. Ostatnie spotkanie może być wskazówką, że przy rozpatrywaniu różnych scenariuszy głos dotychczasowych laureatów ERC będzie brany pod uwagę, a ich doświadczenia wykorzystane. Jeszcze przed końcem roku szczegółowo opracowane propozycje mają trafić na biurko ministra.

Mariusz Karwowski

Dyskusja (15 komentarzy)
  • ~Sławomir Wacewicz 09.12.2024 18:08

    Jak to jak zrobić. Minister Wieczorek już lobbuje w Brukseli o więcej grantów dla Polski :)

    "W Brukseli intensywnie pracujemy nad wzmocnieniem pozycji polskich uczelni i instytucji badawczych. Zależy nam, aby nasi naukowcy mogli pełniej korzystać z europejskich funduszy wspierających badania, innowacje i rozwój – mówił szef MNiSW."

    • ~Profesor PAN 09.12.2024 18:49

      Wbrew pozorom jest to najlepsza droga do realizacji celu z tytułu. Grant to darowizna a o darowiźnie decyduje bardziej benefaktor niż beneficjent. Niektórych może to bardzo zaskoczyć.

  • ~PP 09.12.2024 10:38

    Myślę że powołanie nowej jednostki wzorujacej się na ICREA to by był strzał w dziesiątkę. Jednakże musiałoby się to wiązać z wyłączeniem tej jednostki z obecnego toksycznego systemu, zwiększenie tam wynagrodzeń i powierzenie nadzoru komuś zza granicy - tylko tak można uniknąć kolesiostwa. Każdy by mógł aplikować, ale aplikacje by były oceniane przez zagraniczny zespół, co by zwiększyło transparentność.

    • ~Profesor PAN 09.12.2024 10:54

      Kolejny urząd? Tak, tak, jeśli polskiej nauce czegoś brakuje, tu urzędów, komitetów, rad, zespołów eksperckich i komisji. Dodać jeden urząd i będzie wspaniale.

      • ~PP 09.12.2024 11:38

        Mniej ironi, a więcej merytoryki. Gdzie wspominam o jakichkolwiek urzędach?

        Ja po prostu nie widzę możliwości postawienia nowej jednostki na podstawie obowiązujących "standardów". Obecny system, czy to uczelni czy PAN po prostu nie działa, a beton nie zgodzi się na jakiekolwiek zmiany, więc jak tu próbować wprowadzenie nowej jakości?

        • ~Profesor PAN 09.12.2024 13:23

          Aha, nową jakość może wprowadzić pan bardzo prosto, wystarczy napisać dobry artykuł. W filmie Stardust Memories Woody Allena Marsjanie dają bohaterowi (komikowi z zawodu) taką radę: Chcesz przysłużyć się ludzkości? Opowiadaj śmieszniejsze dowcipy.

          Chce pan przysłużyć się nauce? Proszę pisać lepsze prace.

        • ~Profesor PAN 09.12.2024 11:56

          Gdzie pan wspomina o jakichkolwiek urzędach? Tu: "Myślę że powołanie nowej jednostki wzorujacej się na ICREA to by był strzał w dziesiątkę." To jest cytat dosłowny, nawet nie przepisany tylko wklejony. Ta nowa jednostka to byłby urząd, prawda?

          A co do tego, że obecny system nie działa, a beton nie zgodzi się na jakiekolwiek zmiany, to się oczywiście zgadzam ale wyciągam inne wnioski. To co obecnie jest musi upaść i dopiero potem będzie możliwa budowa czegokolwiek, tak jak to się stało z gospodarką po roku 1989. Od zera.

          Z wiekiem człowiek staje się mniejszym optymistą. Być może dlatego, że coraz więcej wie.

  • ~Profesor PAN 08.12.2024 12:36

    Tu nie idzie o naukę tylko o pieniądze. Jeżeli Polska z programu dostaje wyraźnie mniej niż wpłaca, to tylko jedno zachowanie jest racjonalne: zerwać umowę. Oczywiście - rząd tak się nie zachowa ale przyczyny tego są inne niż polska racja stanu.

    • ~Obserwator 09.12.2024 16:06

      Doskonały pomysł....
      W ten sposób w krótkim czasie zostaną zlikwidowane wszystkie programy i polityki unijne, nie tylko te naukowe. Czy to będzie zgodne z polską racją stanu?
      Jeśli coś działa na poziomie całej Unii, to zawsze są kraje, które otrzymują więcej niż wpłaciły i takie, które otrzymują mniej mniej niż wpłaciły. Niech z każdego takiego programu i polityki wycofają się te kraje, które otrzymują mniej niż wpłaciły. W kolejnej turze (roku budżetowym, perspektywie budżetowej) wśród tych pozostałych ponownie będę Ci, którzy otrzymają więcej niż wpłacili i ci, którzy otrzymają mniej. Ci ostatni znów się wycofają i tak... do skutku.

      Należy raczej zadać inne pytanie: dlaczego w ostatnich konkursach ERC granty otrzymuje znacznie więcej polskich badaczy zatrudnionych za granicą niż zatrudnionych w polskich placówkach naukowych?

      • ~Profesor PAN 09.12.2024 18:03

        "W ten sposób w krótkim czasie zostaną zlikwidowane wszystkie programy i polityki unijne, nie tylko te naukowe."

        Czy ma pan jakieś podstawy do tej ekstrapolacji czy tylko ulało się panu szyderstwo?

        Proszę pana, jakby znał pan choć trochę Zachód Europy, wiedziałby pan, że tam o swoje sprawy się walczy, niekiedy na ostre., Cielęta się zarzyna i robi z nich pieczeń.

        • ~Obserwator 09.12.2024 20:32

          Realia "Zachodu" (w przynajmniej kilku państwach) znam całkiem dobrze. Na przykład takie, że biblioteki uniweryteckie często otwarte są 7 dni w tygodniu, w tym od poniedziałku do soboty od 8.00 do 24.00 (niektóre nadal skrócone po Covidzie). Limit wypożyczeń to zwykle od 60 do 100 pozycji. Wypożyczanie międzybiblioteczne dla "obcych" kosztuje 1,5 Euro za tom, dla "swoich" za darmo. Bezpłatne skanery, dużo dobrych dostepów elektronicznych. "Licencja narodowa" obejmuje każdą osobę zameldowaną w danym kraju, a nie badaczy z niewielkiej grupy uczelni. Każdy z profesorów ma asystenta, który załatwia niemal całą papierologię. A na uczelniach są zespoły realnie wspomagające proces aplikacyjny. I tu upatruję przyczyn tak drastycznych różnic w skuteczności aplikacyjnej.

          Absolutnie nie mam wątpliwości, że o swoje sprawy się walczy i często na ostre. Nie można jednak traktować każdego z elementów osobno. Ta walka dotyczy głównie alokacji środków w poszczególnych politykach unijnych. Zestawienia transferów Polska - budżet UE są dostępne na BIP Ministerstwa Finansów. Nadal per saldo na sporym plusie, czyli zapłacił za to podatnik z innych państw UE. Granty ERC są finansowane z "Horyzontu Europa" i przypuszczam (jeśli jest inaczej chętnie przeczytam sprostowanie) nie można nie uczestnicząc w nim pomniejszyć składki do budżetu UE.

          • ~Profesor PAN 09.12.2024 22:48

            Proszę pana, to nie jest tak, że panowie z zachodniej wyższej rasy ustalają zasady a polski fornal ma się do nich dostosować, w UE wszystko jest negocjowane. Nie ma policji, która wymusi posłuch. Jeśliby Niemców czy Francuzów tak potraktowano, że na jakiś fundusz wpłacają kilka razy więcej niż otrzymują, narobiliby rabanu na całą Europę. Bez względu na to, co tam było na poplamionym papierze.

            Naprawdę zna pan Zachód? Spędził pan tam przynajmniej 10 lat?

            • ~Obserwator 11.12.2024 14:54

              Ma Pan absolutną rację "w UE wszystko jest negocjowane" i nie ma możliwości wynegocjowania takiego rozwiązania w którym jakikolwiek kraj, w każdym z elementów z osobna jest "na plusie". Szanuje się także podpisane umowy (zapewne to ma Pan ma myśli pisząc o "poplamionym papierze").
              Niemcy wpłacają znacznie więcej niż otrzymują nie w skali "jakiegoś funduszu", a całego budżetu UE. Zatem część "panów z zachodniej wyższej" (AfD) już od pewnego czasu robi raban i postuluje wyjście z UE.
              Tematem artykułu jest jednak "Więcej grantów ERC w Polsce", a nie jak wystąpić z UE.
              Zatem na tym możemy ten wątek zakończyć.
              P.S. Więcej niż 9

              • ~Profesor PAN 11.12.2024 23:39

                Niemcy wpłacają więcej niż otrzymują w skali UE ale wśród niemieckich ekspertów i polityków jest powszechna zgoda, że przynależność do UE jest dla Niemiec opłacalna, z tego poglądu wyłamują się tylko politycy AfD a i to nie wszyscy. Publikowane są liczne wyliczenia wskazujące, że na każde euro wpłacone do budżetu UE do gospodarki niemieckiej wraca od 1,3 do 1,7 euro.

                Trudno będzie panu uzasadnić, że futrowanie nauki w Niemczech i Francji z polskiego naukowego bieda-budżetu polskiej nauce się przysłuży. Wiadomo co robią w takiej sytuacji profesjonalni negocjatorzy - przewracają stoły, trzaskają drzwiami, awanturują się na wszystkie możliwe sposoby, aż strony dojdą do porozumienia. Wtedy jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki stają się spokojni i urzejmi. Pokorne uśmiechanie się i kłanianie w trakcie negocjacji to strategia samobójcza.

                Proszę sobie poczytać o tym, jak zachowywała się HIszpania po przyjęciu do UE wtedy zwącej się EWG. Zresztą - 20 lat to czas już tak długi, że traktują nas jak młodszego brata tylko dlatego, że ciągle nie wyzbyliśmy się kompleksów i to działa.

  • ~Julia 08.12.2024 11:17

    Jak jest śmieszna konstrukcja horyzontu etc ze stawkami jak w pensjach polskich to nie ma sensu o to aplikować, można lepiej zarobić w Polsce.