Blisko trzysta milionów zł na zwiększenie subwencji na działalność dydaktyczną i badawczą – to jedyna zmiana w odniesieniu do sektora szkolnictwa wyższego i nauki, jaka znalazła się w przyjętej w piątek przez Sejm ustawie budżetowej. Oznacza to, że w przyszłym roku w ujęciu do PKB będziemy mieli do czynienia ze spadkiem nakładów.
Cztery miliardy złotych więcej – o tyle apelowała Rada Główna Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Czterysta milionów złotych więcej na badania podstawowe – tyle postulowała Rada Narodowego Centrum Nauki. Zagwarantowanie corocznego wzrostu finansowania w powiązaniu z PKB – wskazywali sami naukowcy. Wszyscy muszą obejść się smakiem. W przyjętym przez Sejm budżecie nakłady na naukę, poza jedną poprawką, pozostały takie, jak w rządowym projekcie. Ich udział w PKB spadnie do poziomu nienotowanego w tym wieku – 1,02%.
W projekcie budżetu na szkolnictwo wyższe i naukę zaplanowano 44,4 mld zł. Kwota ta została skorygowana w wyniku zaproponowanej kilka dni temu przez Komisję Finansów Publicznych poprawki. Obniżając wydatki niektórych instytucji (m.in. Kancelarii Prezydenta RP, Sąd Najwyższy, Najwyższa Izba Kontroli), zaoszczędzono blisko 570 mln zł, z czego prawie połowa (280 mln zł) została przeznaczona na zwiększenie subwencji na działalność dydaktyczną i badawczą, w tym instytutów. Dodajmy, że subwencja pochłania co roku największą część budżetu na szkolnictwo wyższe – w przyszłym będzie to przeszło 26 mld zł.
Nakłady na ten cel w większości ulokowane są w budżecie ministra nauki. Budżet MNiSW wzrośnie z 34,05 mld zł do 35,8 mld zł, a zatem będzie o 1,7 mld zł wyższy. W kwocie tej zawiera się także m.in. dotacja dla Narodowego Centrum Nauki (1,75 mld zł – bez zmian w stosunku do obecnej). Nakłady na ten dział znajdują się też w innych resortach. I tak minister zdrowia dysponuje kwotą 3,66 mld zł, minister kultury – 1,25 mld zł, minister funduszy i polityki regionalnej – 1,28 mld zł, minister obrony – 1,58 mld zł, minister infrastruktury – 669 mln zł, minister spraw wewnętrznych i administracji – 280 mln zł, minister sprawiedliwości – 63 mln zł. Do Polskiej Akademii Nauk na utrzymanie części korporacyjnej, zarządu, komitetów i placówek zagranicznych trafi 130 mln zł. Na działalność badawczo-rozwojową przeznaczono w budżecie państwa 1,082 mld zł, z czego większość trafi do MON.
Na nic zdały się zatem apele o zwiększenie finansowania. Pod petycją do prezydenta, premiera i wicepremierów oraz marszałków Sejmu i Senatu podpisało się ponad 6 tysięcy osób. Do najważniejszych osób w państwie zwrócili się także szefowie najważniejszych organizacji i instytucji przedstawicielskich środowiska akademickiego. Głos zabrali również rektorzy.
Również na naszych łamach toczyła się dyskusja na ten temat. Prof. Bogumiła Kaniewska, przewodnicząca Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich, zapowiadała, że budżet w takiej wersji „zapewni funkcjonowanie uczelni wyłącznie w formie stand-by”. Dr hab. Marcin Pałys, przewodniczący Rady Głównej Nauki i Szkolnictwa Wyższego, mówił o dryfowaniu. Prof. Marek Konarzewski, prezes Polskiej Akademii Nauk, nawiązywał do czasów, gdy nauką „dopinało się” budżet. Prof. Piotr Sankowski pokazywał, że nakłady na naukę zamiast rosnąć maleją, co powoduje, że czuje się oszukany ciągłymi zapewnieniami bez pokrycia o konieczności zwiększenia wydatków na badania i rozwój. Z kolei Stanisław Krawczyk przestrzegał: „Realnie czeka nas co najmniej stagnacja, a prawdopodobnie będzie gorzej niż obecnie”.
Wydatki budżetu państwa zaplanowano na kwotę 918,9 mld zł, zaś dochody – 647,2 mld zł. Deficyt wyniesie zatem 271,7 mld zł. Wprawdzie wydatki na naukę i szkolnictwo wyższe ulokowane w budżecie w dziale 730 rosną z roku na rok (w ciągu ostatnich pięciu lat o 13,65 mld zł, tj. o blisko połowę w stosunku do wyjściowej kwoty), ale to jeden z najgorszych wyników wśród wszystkich działów budżetu.
Mariusz Karwowski
Zlikwidować połowę uczelni artystycznych, druga połowa powinna prowadzić płatne kierunki studiów. Tylko najwybitniejsi studenci powinni otrzymywać stypendia pokrywające koszty studiowania. Ograniczy to nadprodukcję bezrobotnych artystów. Podobnie ze wszystkimi wydziałami pseudo artystycznymi i pseudo sztuki na uniwersytetach. Tylko te wydziały, które prowadzą faktyczne "badania artystyczne" powinny być finansowane ze środków budżetowych. Zrobić realny przegląd kierunków i badań na wszystkich uczelniach a nie okresowe, koleżeńskie wizyty kumpli z PAKi, nie wspominając o ewaluacyjnej fikcji ostatnich lat. Sami naukowcy "karmią" ten absurd "naukowy", bo tak jest wygodniej. Pieniądze może i śmieszne jak za pracę naukową, ale często realnie za jeden lub dwa dni aktywności pracowniczej w tygodniu. Wprowadzić faktyczny 8-godzinny tydzień pracy na uczelni. Jak nie masz zajęć, pracujesz nad projektami grantowymi, promocją kierunku, kontaktami z otoczeniem etc. Zlikwidować profesurę belwederską, uczelnianą dawać tylko osobą faktycznie pracującym, a nie swoim koleżankom i kolegom. Masa osób narzeka, ale gdyby zaproponowano im faktyczne zmiany w organizacji pracy, patrz "zmuszono w rzeczy samej do pracy", to krzyk rozległ by się jeszcze donioślejszy. Może łatwiej jest narzekać, potem popracować jeden, dwa dni, skasować 10000 i zająć się swoimi sprawami, do czasu kolejnego narzekania.
Dodatki dla nauczycieli akademickich jak dla strażaczkow czy wojskowych bez matury! Tez chcemy: 1500 nieopodatkowego dodatku mieszkaniowego. Tez chcemy wysługę lat do 25 procent a nie 20 procent. Też chcemy dodatki za czynniki szkodliwe np. Hałas! Też chcemy dodatek 1500 zl mies. po 15 latach i 2500 zł miesięcznie po 25 latach! Tez chcemy byc emerytami w wieku 45 lat! W czym jesteśmy gorsi? Dlaczego dziecko w wieku 18 lat w wojsku zarabia wiecej niż doktor na uczelni?! Chore! To nam kręgoslupy i wzrok wysiada przed komputerami a nie strazakom ktorzy idą na 24h i śpią, gotują....Buntujemy sie!
to chyba oczywiste - środowisko ochoczo współpracowało z PiSiowatym Gowinem - to chyba logiczne i oczywiste, że PO z przystawkami będą chcieli odpisić naukę przez zagłodzenie jej - a wystarczyło olać pisiego Gowina.
Byli tu tacy na tym forum co wołali więcej na badania podstawowe.
A jak się popatrzy na stopę zwrotu to za 40 czy 50 lat to kiepsko wychodzi i to jeśli temat zostanie podjęty przez wdrożeniowców .
Dlatego nauka postrzegana jest jako koszt.
Dobra, dziadki-jęczybuły z komentarzy. Nie strajkujecie, nie macie prawa do narzekania. Wasze głupie ganianie w komentarzach nic nie zmienia i to wasza wina, że asystenci zarabiają najniższe krajowe.
Lekarze potrafili się postawić i nowi w zawodzie zarabiają 10 000 (mając jeszcze do tego zwolnienie z podatku bo <26 lat). No i zaraz dostaną kolejne podwyżki.
Towarzystwo akademickie to geriatrycy, odpowiedzialni za głód i nędze w nauce.
W rzeczy samej
Słusznie, kasta profesorsko - habilitacyjna w większości tylko pozoruje, że chce jakiś zmian, a generalnie odpowiada jej stan taki jaki jest.
Niestety, słuszna uwaga. Od 25 lat obserwuję system nauki i szkolnictwa wyższego w Polsce (od środka). Nie udało się w tym czasie usunąć żadnej z najważniejszych bolączek - przerost zatrudnienia (szczególnie widoczny teraz, w czasach niżu demograficznego), zatrudnienie emerytów, dwu(dawniej wielo)etatowość. Zmiany uderzałyby w interesy tej kasty, dlatego tego systemu nie da się zmienić od środka, bo to ta kasta podejmuje decyzje. Mógłby to zrobić jedynie świadomy, kompetentny i zdeterminowany minister. Tylko, że politycy nigdy nie podejmują niepopularnych decyzji, bo odbiłoby się to w najbliższych wyborach. Więc mamy taką stagnację i mieć będziemy. Ja do emerytury już nie mam daleko, ale co z młodymi?
nic tylko enty raz powtórzę: dla rządu nauka to koszt a nie inwestycja.
Te 100 tys. pracowników nauki to na tyle mały elektorat, że można go lekceważyć. I tak nie będą protestować, co najwyżej podpiszą się pod listem do władz. (takie rysowanie kredką na asfalcie w ramach protestu)
Z drugiej strony (co także powtarza enty raz) należy zwolnić co najmniej połowę z tych 100 tys. a i tak efekty rodzimej nauki nie będą gorsze. Ponieważ jednak wymagałoby to odwagi żaden rząd na to nie pójdzie. Natomiast wezmą nas (już biorą) głodem.
Może trzeba wprowadzić stan spoczynku dla profesorów, podobne rozwiązanie z którego korzystają sędziowie. Wielu przejdzie i uwolni etaty dla młodzieży naukowej. 😀😀😀😀😀 i budżety uczelniane.
"uwolni etaty dla młodzieży naukowej" - naprawdę? A gdzież ta młodzież, która chce pracować za ochłapy na poziomie minimalnej patrząc, że po 30 latach pracy może dociągnie do średniej krajowej, bo wyżej to już nie.
Jest, wystarczy się rozejrzeć :) Przy aktualnym finansowaniu doktorantów nie są w stanie nawet dokończyć "spokojnie" badań i doczekać obrony. Za to gerontokracja trzyma etacik mimo przebywania na emeryturze od 10 lat :)
Nie wiem w jakiej równoległej rzeczywistości ktoś tu operuje, niemniej wypowiedź świadczy, że z odległej. Na korytarzach mojej instytucji nie ma żadnych emerytów, a doktoranci wylatują ze szkoły doktorskiej, bo piszą tak "spokojnie", że nie mieszczą się w ustawowych terminach...
U mnie w byłej jednostce było 8 gabinetow - 3 emerytowanych profesorow okupowało 3 pokoje, a 4 doktoratnow gnieździło się w w schowku na szczotki 2x2m z 3 biurkami :)
Chce pan zabierać pieniądze tym biednym profesorom? Mało według pana zabrano? Emerytura z ZUS profesora odchodzącego na emeryturę w wieku 70 lat praktycznie zawsze jest wyższa od jego pensji.
Panie Ireneuszu, pańskie komentarze były dotychczas na temat
Przykro się na to patrzy...
Ostatnio jeden ze znajomych mi profesorów pokusił się o stwierdzenie "wykładowców zastąpi AI".
Niemniej - nie chcę usprawiedliwiać rządu - ale w obliczu obecnych faktów inwestycja w naukę, sektor zbrojeniowy i sektor zdrowia to najważniejsze, co potrzebujemy. Inwestując w naukę, rozwijamy infrastrukturę i inne gałęzie gospodarki. Zbrojenie - temat przespany, aż szkoda komentować. Zdrowie? Zawsze w deficycie i nie wiem, czy kiedyś będzie lepiej.
Ale wiem jedno - jako młodemu badaczowi uczelnia oferuje głównie "dodatek" do podstawowej pensji z przemysłu...
Zamiast pomagać - przeszkadza mówiąc w wielu kwestiach "radź sobie sam".
Niemniej sądzę, że są miejsca w szkolnictwie, z których można coś uciąć.
Budżet na Krajową Reprezentację Doktorantów - 750 tys. zł.
Budżet na Parlament Studentów Rzeczpospolitej Polskiej - 871 tys. zł.
Czyli ponad 1,621 mln zł na estetycznie wyglądające nieróbstwo...
Serce się kraje...
Wstyd. Nic nie wskazuje na to, że cokolwiek zmieni się w finansowaniu polskiej nauki do 2030 r. włącznie. Nauka i gospodarka są praktycznie nieobecne w krajowej przestrzeni publicznej. Już dziś polskie państwo i gospodarka są jakby z minionej epoki historycznej. Całkowicie przestarzałe i niedostosowane do realiów dynamicznie zmieniającego się świata. Mamy skansen po 36 latach dyzmokracji.
Jak to będziemy mieli stagnację ?!
Przecież od lat mamy permanentną stagnacje w nauce.
Stagnację zarówno finansową jak i intelektualną.
W GG nauka ... wystarczy czytać pisać i liczyć do 100 bo inaczej "polskim nazistom"- na prawach cytatu, w głowie się poprzewraca...
Dziwię się tym, co się dziwią.
W pełni popieram to stwierdzenie.
Z moich wieloletnich obserwacji wnioskuję, że w 2027 roku zostanie obiecany spory wzrost finasowania nauki i szkolnictwa wyższego ale dopiero od 2028 r. możliwe, że te obietnice zaczną się już pod koniec 2026 r. Może trochę decydenci zwiększą finanse w 2027 r. w ramach pierwszego etapu zwiększania finasowania, ale po wyborach jesiennych w 2027 r. będzie stwierdzenie, że sytuacja gospodarcza i polityczna wymusza inne cele i jak było tak nadal będzie.
A jak by inaczej "trochę decydenci zwiększą finanse w 2027 r. " z tego co w tym roku zabrali, bo chcą by ich po rękach całować i dziękować im, bijąc czołem o bruk i chodząc po mediach i chwaląc ich za to, że tacy dobrzy są i wspierają naukę i by na nich głosować. Lizusom i kumplom królika co są u władzy, "profesorom od paplania" sypną po parę groszy, a reszta w nauce ma tyrać za miskę ryżu i co najwyżej promować w uniesieniu ku niebios, programu ośmiu gwiazdek, by poczuli się lepiej od gawiedzi, co to ciągle urąga na rządzących.